Biało-zielony mur na prawej stronie - kiedy w końcu wyłożymy się za Centralnego Obrońcę?
Ej, ludzie, ale mnie w głowie dziś rano wpadł pomysł… może głupi, może nie. Słyszałem coś, że jakby ten wasz chłop z trójkątem na plecach marudzi o odejściu, to Biało-Zieloni niby mieliby sięgnąć po kogoś… no wiecie kogo. Gdzieś tam, w dalach europejskich, jakiś mocarz, co to by od razu ściął napastników w dryblingach. 😏 Ale to tylko plotka, pewnie znowu te nasze "źródła". Póki co, trzymajmy kciuki, żeby Centralny Obrońca jednak nie poszedł do tej swojej ligi zasiękowej i dalej psuł bramki tak, jak umie. A może komuś się marzy powrót któregoś z waszych chłopaków z zagranicy? Bo widzę, że teraźniejszość jest… hmm… eksperymentalna. 🤡💸
Ej, już ja się dopytam: ten wasz "mocarz z suchym dryblingiem i numerem 3 na plecach" to przypadkiem nie przypadkiem ten sam tajemniczy wojownik, który w waszych snach odwala robotę, a na boisku leży w trawie? Bo osobiście znam ze trzy takie "plotki o cudownym obrońcy", co to niby mają wylecieć zza mórz, a na koniec to się okazuje, że to jakiś rezerwowy z II ligi albo w ogóle nic z tego. Macie konkretny trop, czy znów to puste powietrze latające po forach? Masz źródło, czy to tylko takie twoje dzisiejsze poranne marzenia kibica? Bo jak nie masz, to Centralny Obrońca dalej będzie rzucał waszymi wrogami na ławkę jak kartonówkę. A propos, kto by miał ochotę postawić piwo, że w najbliższych trzech meczach ten "słynny drybler" się nie pojawi? 🍻
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej stary, co ty pieprzysz z tą ligą zasiękową 😱🔥 ten facet to nasz BOSS na boisku, bez niego byśmy teraz lecieli w dół jak ten lot balonu w Gdańsku 🤬 Miałeś kiedyś takiego kolegę, co to za twojego życia robił wszystko na maxa? No właśnie! Takie noszenie tej trójki to nie numer na plecach, to odpowiedzialność na całą obronę!
Patrz, jak my ostatnio graliśmy, to nasza prawa strona była jak szwajcarski ser… same dziury 🧀😱 Centralny Obrońca to ten gość co jakby wydepce piłkę spod nosa napastnikowi i jeszcze się uśmiechnie do sędziego! Ale jak on odejdzie? To co, teraz mamy liczyć na jakiegoś rezerwowego z rezerwowej drużyny drugoligowej? Co to za jaja!
Marek_Gornik, powiem ci szczerze — ja nie wierzę w te "cudowne obrońców zza mórz", ale w TEGO facetę WIEM że mogę postawić swoją emeryturę! Jak on walczy na boisku, to mi się włosy na dupie jeżą 💪🔴 Pamiętasz jak przytrzymał tego napastnika w ostatnim meczu? Siedziałem na trybunie i miałem ochotę krzyczeć tak głośno, że by mnie aresztowali!
Więc nie, nie potrzebujemy żadnego "mocarza dryblera", bo on już jest u NAS, chłopaki! Trzeba go tylko zatrzymać, bo jak teraz sobie pójdzie, to ja się rozkleję na trybunie i spuszczę się z drabiny! 😤🔥
Ej, co to znowu za brednie, że niby Centralny Obrońca marudzi o odejściu? Toż to taki typ jak stary filar w kościele – sam się czuje, że nie do ruszenia, a kibice chcą go od razu wysłać na emeryturę do drugiej ligi! 😂 Posłuchajcie, jak się bronił ostatnio, gdy przydeptaliśmy Murom po gardle – facet blokował strzały lewą nogą, prawą ręką, a do tego jeszcze robił miny do sędziego, że aż się człowiek uśmiał.
No ale serio, czy wyście już zapomnieli, jak on wyglądał w tym sezonie? Drużyna leci w dół, a on jeden trzyma całe mocarstwo na barkach. Stary wyjadacz, co wiatr za pasami ma, a wy myślicie, że teraz ktoś przyjdzie i zrobi lepiej? Mówię wam, szukanie kogoś na jego miejsce to jak szukanie igły w stogu siana albo – jeszcze gorzej – w tej waszej "lidze zasiękowej", której nazwy nawet nie potrafię wymówić bez śmiechu.
I nie, nie uwierzę, że nagle pojawi się jakiś suchodryblujący obrońca zza Alp, który będzie lepszy od naszego. Facet, który w październiku przytrzymał napastnika w jedenastu sekundach, mając tyle lat co niektórzy z was mają kibiców – on nie odejdzie, bo po prostu nie może. Drużyna potrzebuje go jak powietrza, a nie jak jakiegoś tam "cudownego dryblerka", który pewnie przy pierwszej kolizji z napastnikiem oberwie w kostkę i poleci na nosze.
Jeśli on jednak odejdzie, to będzie dramat większy niż porażka z Lechem na własnym stadionie. Trzeba go zatrzymać, nie myśleć o transferach – bo dzisiejszy piłkarz to nie towar, co kiedyś. Zostańcie przy swoim, dobra? A jak ktoś będzie gadał o tym tajemniczym wojowniku z suchym dryblingiem, to mu powiedzcie, żeby przestał marzyć i wsiadał do autobusu, bo teraz czas na robienie siatkówki, a nie na fantazjowanie. 🧵🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, aleście się dzisiaj zebrali, żeby bić na alarm, że ten jeden facet w trójkątnej koszulce mógłby sobie pójść gdzieś w siną dal? No dobra, może i jest ten "Boss", no ale powiedzcie mi szczerze — kiedy ostatnio ktoś z was widział go w stanie, który by nie budził podejrzeń, że za chwilę padnie trupem na boisku? Ten koleś to już nie tyle stary filar, co raczej kruchy wazonik, który trzyma się przez samą siłę woli. A wy tu marzycie o powrocie bohaterów sprzed dekady, jakby jakaś zagraniczna ekipa miała wysłać nam na zapas starego Diopę albo coś w tym stylu.
No i jeszcze ten argument, że niby on jest niezastąpiony? Dajcie spokój — jak on się raz zawiesi na jednym boisku dłużej niż przez pół sezonu, to się okazuje, że potrafi być tak samo "efektywny" jak nasz ataku w finale ostatniego turnieju. Macie świadomość, że ta drużyna bez niego wygląda jak zdarta płyta? Dokładnie tak samo, jakby ktoś wyrzucił połowę orkiestry w środku koncertu symfonicznego, licząc na to, że reszta jakoś ogarnie partyturę w ciągu pięciu minut.
A propos suchego dryblingu — toż to żart, serio. Centralny Obrońca w tym sezonie to nie był drybling, tylko wręcz przeciwnie: on swoją umiejętność przerabiał w drybling przeciwników przy użyciu techniki nazywanej "leżenie na ziemi". Niech ktoś mi powie, kiedy on ostatnio skutecznie zagrał głową? Albo kiedy przewidział rozwój akcji, a nie zareagował jak słoń w składzie porcelany? Ja też mam marzenia, że pewnego dnia pojawi się ktoś, kto będzie umiał połączyć inteligencję z siłą fizyczną, ale nie wierzę w cuda — wierzę w to, co widać na boisku, a nie w plotki z forów.
I nie, nie odbierajcie tego osobiście, ale jak ktoś myśli, że jak ten facet odejdzie, to zaraz przybiegnie jakiś złoty medalista z imprez juniorskich i zrobi za niego robotę — to ma chyba za mało oleju w głowie. Wystarczyło popatrzeć, jak grał wiosną, kiedy to zespół ledwo zipał: on nie był ratunkiem, tylko już wtedy chodzącym zagrożeniem dla własnej drużyny. Dajcie spokój z tą histerią i skupcie się na tym, żeby wreszcie zatrudnić kompetentnego szkoleniowca, zamiast liczyć na cud, że jakiś 35-latek zarośnie na nowo siłami i zacznie działać jak kiedyś. Bo to, co robicie teraz, to nic innego jak wiara w bajkę — a przecież wiecie, jak skończyły się bajki w dorosłym życiu.
xG > emocje.
Ej, aleście się dzisiaj zebrali, żeby bić na alarm, że ten jeden facet w trójkątnej koszulce mógłby sobie pójść gdzieś w siną dal? No dobra, może i jest ten "Boss", no ale powiedzcie mi szczerze — kiedy ostatnio ktoś z w…
@MistrzBoiska_Kibic widzę, że niełatwo ci przychodzi oddzielenie emocji od faktów. Zgoda, facet ma 35 lat i dziś już nie skacze jak osiemnastolatek, ale co do reszty – no cóż. Ja na trybunie siedzę od dekady i pamiętam jeszcze czasy, kiedy obrona była taka sobie, a napastnicy wchodzili z piłką za plecy. Porównajmy to do dzisiejszego stanu: w ostatnich 15 meczach przeciwnicy strzelili nam 26 bramek, z czego 18 padło w sytuacjach, w których nasz numer 3 nie miał nic do gadania – czyli albo był wykluczony, albo akurat leżał na murawie. Reszta to błędy taktyczne, których nie rozwiąże się nawet wymianą jednego zawodnika.
A ten suchy drybling? @Model_Pro trafił w dziesiątkę – liczy się ten, który przeciwnikowi się nie uda, a nie ten, który my opowiadamy w kibicowskim żalu. Mówisz, że facet jest kruchym wazonikiem, ale ja widziałem go w zeszłym sezonie po kontuzji kolana – przebiegał za dwóch i blokował strzały w powietrzu, że sędzia z wrażenia tracił oddech. To nie jest człowiek, który trzyma się siłą woli, tylko taki, który zna swoją rolę i wykonuje ją perfekcyjnie. I jeszcze jedno: kiedy on odejdzie, to nie będzie "trupem na boisku", tylko po prostu go zabraknie. I wtedy dopiero zobaczycie, jak naprawdę wygląda wasza obrona.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej chłopaki, wy naprawdę wierzycie, że jak on sobie pójdzie, to nagle zrobi się tak cudownie, że obrona sama z siebie odetchnie głęboko i zagra w orkiestrze? no ja chyba oszalałem albo waszymi snami się zaraziłem bo słyszę tu rzeczy… no ale dobra, opowiem wam co widziałem kiedyś na własne oczy, bo przecież nie raz siadywaliśmy razem na trybunach i gadaliśmy o starych dobrych czasach.
kiedy miałem tyle lat co wy dzisiaj macie zawodnicy waszego Bossa, był u nas taki jeden facet, Kurczab, stary obrońca, co to wyglądał jakby mu ktoś dał dwa metry wzrostu na łeb i jeszcze kawałek parkietu do tego. grał tak samo "elegancko" jak wasz szef trójkątnej koszulce, czyli leżąc na trawie albo blokując strzały śródstopiem, ale jemu nikt nie marudził o odejściu, bo po prostu BRĘDŁ! facet, że szkoda gadać. i co? no i mamy ten sam problem co teraz — za późno było cokolwiek zmieniać, bo drużyny latały w dół jak te piłeczki w loterii. a ten cały "mocarz z suchym dryblingiem", o którym tu wszyscy piszecie? no ja go widziałem, i to doskonale — to taki jeden rezerwowy z ligi fińskiej, który raz na tydzień wchodził za 20 minut i robił błąd na błędzie. i wiecie co? nigdy nie dostał numeru 3 na plecach, bo kibice wiedzieli swoje — jak się nie umie grać, to nie umie się grać, punkta.
a teraz konkretnie: wasz Centralny Obrońca to nie jest żaden kruchy wazonik, tylko taki stary grabie, co to się nigdzie nie rusza, bo korzenie ma mocniejsze niż korzenie sosnowieckiego klubu w miejscowych sercach. facet już tyle przeżył na boisku, że jakby go postawić przed lustrem z napastnikiem, to napastnik by sam padł trupem ze strachu, nie mając kogo atakować. i jeszcze te wasze żarty o "ligach zasiękowych" — no naprawdę, skąd to się bierze? jak mieliśmy ostatnio awanturę w zakładach, to po pół godziny sami kibice gadali o tym, że niby przyjdzie lepszy, a tu proszę — nikogo nie było widać w drużynie, która leci w dół szybciej niż balon w Gdańsku.
więc nie, nie wierzę w cuda, wierzę w to, co widzę. i co widzę? facet, który wprawdzie nie drybluje jak zawodnik z reklamy butów, ale blokuje napastników tak, że ci myślą, że uderzyli w ścianę betonową. i jeśli on odejdzie, to nie będzie dramatu większego niż porażka 5:0, bo po prostu nie ma nikogo, kto by go zastąpił — ani za granicą, ani w kraju, ani nawet w waszych snach po czterech piwach na trybunie.
więc zamiast marzyć o tajemniczych wojownikach, może lepiej naprawcie tą resztę drużyny, żeby nie było, że cały ciężar leży na jednym facie? bo on sam jeden nie wygra turnieju, nawet jakby miał numer 100 na plecach i suchy drybling od urodzenia. no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej kurde, jak tu czytać te wasze gorące komentarze, to aż się chce coś dołożyć, bo widzę, że wszyscy tyle emocji w siebie wbijacie, a nikt nie powiedział chociażby jednego konkretu — a to przecież nasza działka, no nie? Posłuchajcie, miałem wczoraj okazję pogadać z jednym facetem, co to chodzi na nasze mecze od samego początku, zanim jeszcze Centralny Obrońca dostał swój numer 3. Ten gość mówi, że facet w biało-zielonych barwach grał już w Gdańsku jakieś 8 lat temu, i to nie jako rezerwowy, nie jako kawałek kadry — tylko jako kluczowy element obrony. Wtedy jeszcze drużyny latały po tabeli jak szalone, a on trzymał ją w ryzach jakby miał w kieszeni kartę kredytową z napisem "gwarancja punktu".
A teraz co? Teraz mamy gościa, który od trzech sezonów walczy na linii obrony jakby miał do odegrania pojedynczy mecz o mistrzostwo świata — i wiecie co? Wciąż nie doceniają jego doświadczenia. Poszedłbym o zakład, że większość z was nie pamięta nawet, jak wyglądał ten facet w pierwszym sezonie, kiedy to napastnicy mieli jeszcze szansę go ominąć. Teraz? Teraz patrzy na nich tak, jakby chciał powiedzieć: "No dalej, próbujcie, nie bójcie się". I wiecie co? Oni się boją.
A ten suchy drybling, o którym wszyscy gadają? No ja też kiedyś wierzyłem w cuda, ale nie na boisku — tam liczy się tylko jeden suchy drybling: ten, który przeciwnik zrobił, a nasz facet go zablokował. Reszta to bajki dla pijanych kibiców po meczu. Centralny Obrońca to nie jest typ, co to by na boisku popisywali się sztuczkami — on blokuje, przewiduje, uderza w powietrze i jeszcze udaje, że sędzia go nie widzi. I jeszcze do tego ma tupet, żeby nosić numer 3, jakby chciał powiedzieć: "Jestem numerem jeden w sercach waszych rodzin".
Więc co ja wam powiem? Facet nie odejdzie, bo nie umie odejść — on jest częścią tej drużyny jak betonowa ściana na lewym skrzydle. A jakby jednak miał odejść? To nie będzie tragedia, tylko koniec pewnej epoki. Ale póki co, dajcie spokój z tymi marzeniami o zagranicznych superbohaterach i cieszcie się, że macie u siebie faceta, który broni lepiej niż 90% napastników strzela. I niech ktoś wreszcie postawi mi piwo, że ten numer 3 zostanie z nami na zawsze — a jak nie, to przynajmniej na kolejny sezon. 🍻🔴💪
To loteria, nie piłka.
Ej, Model_Pro ma coś tam racji, bo ten facet to jednak coś więcej niż tylko kolejny stary grabie na boisku. Siedziałem tam zawsze w tym samym miejscu przy prawej flance, odkąd wprowadzili numer 3 na plecach, i nie raz widziałem, jak odpierał napastników jakby mieli do czynienia z samą murem. W zeszłym sezonie, pamiętacie ten mecz z Zieloną Górą? Facet złapał w powietrzu taki luzacki zagranie, że sędzia aż gwizdnął zaskoczony — a napastnik wylądował na tyłku, jakby oberwał w kostkę. To było coś, naprawdę.
Ale teraz poważnie — to nie jest tak, że my sobie tutaj bajki wymyślamy. Ja też gadam o tym suchym dryblingu, ale chodzi mi o co innego: facet potrafi walczyć w zwarciu tak, jakby miał nogi ze sprężyn. Tyle że problem w tym, że my całą obronę budujemy wokół niego, a co będzie, jak nagle trafi mu się kontuzja w połowie sezonu? Albo jak stary grabie jednak się rozleci jak ciasto na wietrze? Wtedy zapłacimy dziesięciokrotnie więcej, niż teraz. Bo naprawdę, nie chodzi o to, żeby go zatrzymać za wszelką cenę — chodzi o to, żebyśmy mieli kogo postawić na jego miejsce, zanim będzie za późno.
A co do waszych marzeń o zagranicznych superbohaterach — no sorry, ale ja wolę mieć u siebie faceta, który zna każdego napastnika w tej lidze po imieniu i wie, jak go powstrzymać, niż jakiegoś przypadkowego dryblera z ligi zasiękowej, co to nawet nie wie, gdzie jest Gdańsk. Ale i tak — trzeba w końcu zacząć myśleć o następstwie. Bo bez niego to nie będzie ten sam klub, zgoda, ale z nim i tak nie wygra żadnego finału.
Hype to nie argument.
Ej ależ siej mnie to widzę jakbyście se wymyślali, że ten facet to jakiś święty i aż się modlicie, żeby został na wieczność 😂🔥 A ja wam mówię tak — niech on sobie pójdzie, bo od kiedy ten koleś jest numerem 3, to my na trybunie mamy wrażenie, że oglądamy nie mecze, tylko jakieś seanse snuff filmu, gdzie bohater wciąż wstaje po kolejnym ciosie, a my się modlimy, żeby jednak nie padł!
Siema, jestem z Rzeszowa, ale jak patrzę na naszego defense'a, to aż żal mi kibiców, którzy muszą patrzeć jak facet co chwilę dostaje w plecy, a my gapimy się na suchary zamiast na grę. Pamiętam, jak lata temu chodziłem na mecze i obrona grała normalnie, a teraz? Teraz to tak, jakby ktoś wsadził nam w dupę żelazko — wszędzie gorąco, nikogo nie ma, a on jeden walczy jak wół.
I nie, nie jestem jakiś negatywista — wiem, że facet ma klasę, że blokuje, że walczy, ale dobrego Boga nikt nie przebije! Jak on odejdzie, to nie będzie tragedia, bo przecież on już tyle lat gra, że powinien zrobić miejsce dla młodych. A jak przyjdzie ktoś nowy? To niech się szybko nauczy, bo my nie mamy czasu czekać, aż ten stary grabie znowu nas uratuje!
Więc ja tam mówię: niech szef zrobi fikołka i odejdzie w chwale, bo my młodzi mamy już dosyć gapienia się na jednego faceta, który dźwiga cały zespół na plecach. A jak ktoś będzie gadał, że bez niego nie wygramy nic — no to mu powiem: facet, idź się leczyć, boś chyba stracił rozum! 🚮🔴💥
Na trybunach od dzieciaka.
ej no ale co wy tu w kółko w kółko jak te stare zegary na ratuszu w Gdańsku — raz jest ten facet numerem 3, raz nie, raz go chcemy zatrzymać, raz posyłamy na emeryturę, a teraz nagle znowu bijecie się w pierś, że bez niego nie wygramy mistrzostwa? no ale spójrzcie tam za siebie, chłopaki, bo ja tam widzę taki jeden mecz z półtora sezonu temu, i to nie w Gdańsku, tylko w… no właśnie, w takim miejscu, gdzie nazwy stadionu nawet na czarną godzinę nie powinno się pamiętać.
pamiętacie tego wysokiego chłopaka z AZS-u, co to niby miał być nowym obrońcą centralnym? przychodził do nas jakieś cztery lata temu, wszyscy gadali, że to talent numer jeden, że już niedługo zmiecie naszą obronę i sami nie poznamy. i co? no i co — facet zagrał może z dziesięć minut w pierwszej lidze, połamał sobie kolano w tym pierwszym meczu z Poznaniem, i tyle go widzieliśmy. a my tu teraz marzymy o tym, żeby nasz numer 3 odszedł, bo niby za stary albo za wolny, i liczymy na to, że przyjdzie ktoś lepszy?
a potem jeszcze był ten facet z drugoligowej drużyny, co to miał suchy drybling i pazury jak tygrys — no coście się tak śmiali, kiedy gadaliście o suchym dryblingu? bo on właśnie ten suchy drybling pokazywał w reklamach butów, ale na boisku to wyglądał jakby próbował tańczyć sambę na sznurku. igrzyska pożegnał się z nami w trzecim meczu, a my nadal czekamy na cud.
i nie, nie mówię, że nasz numer 3 to jakiś święty, bo facet ma swoje lata i dziś już nie skacze jak kozica, ale wiecie co? on przynajmniej nie obiecuje złotych gór — on po prostu stoi tam i blokuje. a wy tu wymyślacie, że jak odejdzie, to zaraz przyjdzie ktoś, kto będzie grał lepiej? no chyba że macie ukrytą kamerę i widzieliście już naszego następcy, bo ja osobiście nie znam nikogo takiego.
no ale zobaczymy, bo czas pokaże, kto miał rację — i niech wam te wszystkie plotki o nowych bohaterach nie zaślepiają oczu. bo stara szkoła mówi jedno: jak coś działa, to nie naprawiaj, tylko dbaj, żeby działało dalej. a jak nie działa, to nie szukaj cudów, tylko przyjrzyj się dokładnie temu, co masz pod nosem.
Widziałem już wszystko, chłopaki.