Bełchatów powinien wrócić do korzeni i grać wyłącznie w niebiesko-czarnych barwach, nawet…
Widzicie, samemu się już wkurzyłem jak tylko zobaczyłem te rezerwowe w dziale galerii przed meczem z Zniczem 🤡. Mówię wam, Bełchatów ma być NIEBIESKO-CZARNY od stóp po czubek głowy, punkt. Te złoto-bordowe niesmaki to jakiś zapóźniony relikt z lat 90, jakby ktoś pogrzebał naszego mistrza z 2010 w szafie i wyjął szmaty na wiosenne porządki. A co, mieliśmy się schować za "prestiż reklamodawcy" kiedy nasza historia to niebiesko-czarny drapieżnik, który powinien siać postrach w każdej ligowej Sali?
No ale proszę, popatrzcie na Orlen Ligę - skąd niby mamy wziąć te cenne punkty, jak na boisku gramy w barwach pewnej firmy ubezpieczeniowej z logo większym niż cała zawodniczka? 😏 Trener naprawdę myśli, że przeciwnik przestraszy się jakiejś przypadkowej korporacji na koszulce? Przecież to tak, jakbyśmy grali mecz pucharowy w strojach reklamowych lokalnego marketu spożywczego - strasznie patetycznie i kompletnie nie na miejscu.
A i co z tymi dzieciakami w rezerwach? Latem wożą ich w żółto-bordowym gniocie, jakby to był jakiś drugoligowy zespół z Pruszkowa zamiast przyszłość naszej akademii! Tamci faceci nawet nie wiedzą, że niebiesko-czarny to kolory siły, determinacji i dwóch mistrzostw świata! Ostatnio widziałem zdjęcia z meczu juniorskiego - jeden maluch miał zapiętą koszulkę na lewo, drugi na prawo, trzeciemu sznurówki się rozwiązały... Ale za to logo błyszczało! Absolutna tragedia narodowa kibica.
A jak myślicie, co by powiedział sam Włodzimierz Szewczenko, gdyby zobaczył dzisiejsze "uproszczenia"? Ten facet wywalczył dla nas wszystko, co jest do wywalczenia, a teraz jego dzieło po latach marnuje się przez jakąś marketingową bzdurę? Osobiście mu mówię - "Szanowny Panie Trenerze, może jednak wróćmy do korzeni, zanim sponsorzy za rok zmienią barwy na różowe przez przypadek?"
Ej, chłopaki, ależ się tu zrobiło jak w zakładzie fryzjerskim — wszyscy naraz krzyczą o "czystości idei", a nikt nie mówi, kto tak naprawdę będzie płacił za te niebiesko-czarne marzenia. Macie świadomość, że Orlen płaci konkretne pieniądze za to logo, które widzicie na koszulkach? To nie jest jakaś drobna wpłata z ławki rezerwowej — to budżet na cały klub, łącznie z tymi dzieciakami, które mają w końcu coś na sobie, choćby nie było idealne. Pytanie: skąd weźmiecie 4-5 milionów rocznie, żeby zastąpić te wpływy? Z kieszeni kibiców? Bo ja nie widzę takiej zbiórki na portalu.
I jeszcze ten argument o "przyszłości akademii" — serio myślicie, że młodzi będą się czuć bardziej związani z barwami, jeśli ich stroje będą przypominać szyld jakiegoś marketu, tylko w innym kolorze? Tamci w rezerwach jeżdżą w tym, co dostała drużyna seniorska dwa lata temu — bo inaczej akademia miałaby nic. Albo chcecie, żeby juniorzy latem grali w wymyślnych, drogich strojach, a jesienią w łachmanach? Bo to by była prawdziwa katastrofa.
A co do Szewczenki… facetowi raczej nie chodziło o to, żeby przez ćwierć wieku naginać klub do jednej, sztywnej wizji, tylko żeby Bełchatów był mocny. A mocny jest wtedy, kiedy ma stabilne finanse i ciągłość. Jeśli przez chwilowe fanaberie stracimy sponsora, który właśnie teraz ratuje nas przed spadkiem do I ligi, to nie będzie żaden powrót do korzeni — tylko powrót do lat dziewięćdziesiątych, kiedy to my się martwiliśmy, czy w ogóle dotrwa do następnego sezonu.
No i jeszcze jedno — kto wam powiedział, że ten układ jest nie do odwrócenia? Orlen nie ma przecież ustalonego kontraktu na wieczność, a konkurencja w sponsoringu jest ogromna. Ale zamiast grać na wyprzedzenie, wolimy wierzyć w bajkę, że wystarczy krzyknąć "niebiesko-czarne i basta", i problem zniknie? Realizm, chłopaki.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, co ty znowu, chłopaki🤬 rezerwowe w ZŁOTO-BORDOWYM?! TOŻ TO JEST OBCE CIAŁO W NASZYM KLUBIE, JAK GUZ W WĄTROBIE!! Pamiętam czasy, kiedy nasze juniorki stawały na meczu juniorskim w PROSTYCH niebiesko-czarnych koszulkach i nawet nie wiem, czy to były naprawdę koszulki, bo te dzieciaki tak wyglądały, że trudno było odróżnić, kto jest kim🔥 Ale to było nasze! Teraz patrze na te żółto-bordowe gnioty i aż mi się robi niedobrze😱 Włodzimierz Szewczenko musiałby się odwrócić w grobie, jakby zobaczył, że jego duch traci się w szaleństwie kolorów!
I jeszcze ten argument o budżecie Marku🙄 Serio, mamy wymieniać tradycję i dumę kibica na parę groszy? 4-5 milionów to nie jest bajka, to jest cena godności naszego klubu! A co, Orlen ma trzymać nas za gardło do końca świata? Przecież to sponsoring, a nie wyrok śmierci na nasze barwy! Jeszcze rok temu grano w niebiesko-czarnych, a teraz mamy pstrokaciznę jak jakaś trzecia liga! Gdzie jest ta siła, która kiedyś biła się na arenie świata?!
No i co z tymi maluchami? Oni nie są reklamowymi manekinami, tylko przyszłością Bełchatowa! Jak mają czuć się dumnie, jak będą wciśnięci w te żółto-bordowe łachy? Ja wiem, że akademia dostaje co dostała drużyna seniorów, ale to nie znaczy, że mamy się pogodzić z tym, że nasi juniorzy będą występowali w strojach, które wyglądają jak przebranie dla psa z ulicy! To nie jest normalne, chłopaki!
Prawda jest taka, że jak zrezygnujemy z tych marketingowych pierdółek, to może nie od razu, ale prędzej czy później znajdziemy sponsora, który szanuje historię i tradycję. Bo taki sponsor będzie czuł dumę, że reprezentuje coś więcej niż tylko swoje logo! A Orlen niech sobie szuka innego klubu do promocji — my mamy swoje korzenie i nie damy ich splugawić za żadne 4 miliony! 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
A ja wam mówię, że ten cały "złoto-bordowy" bałagan to nie tylko kwestia koloru, ale dosłownie tożsamości klubu! Widzicie, te same barwy noszą rezerwy Orlenu Pruszcz Gdański w Trzeciej Lidze – i co z tego wynika? Ano to, że nie jest to żaden tajemniczy relikt z lat 90., tylko po prostu tani, masowy strój bez żadnego szacunku dla naszej historii. To tak, jakbyście nagle zobaczyli Legię w stroju szpitala dziecięcego – niesmaczne, niepoważne i kompletnie nie na miejscu.
A propos juniorskich strojów – Marta miała całkowitą rację. To nie jest tak, że juniorzy dostają "coś tam", tylko dosłownie resztki z seniorów, tyle że w innym kolorze. I teraz proszę sobie wyobrazić, jak te dzieciaki idą na boisko: jeden ma koszulkę zapiętą na lewo, drugi na prawo, bo akurat tak mu pasowało, a logo Orlenu świeci się jak neon w ciemności. To nie są przyszli mistrzowie, to są marionetki w reklamie!
I jeszcze ten argument o stabilności – Marek, mnie aż korci, żeby powiedzieć, że "przyszłość akademii" to nie tylko budżet, ale też wizja. Te dzieciaki idą do szkoły, patrzą w lustro i nie widzą swojego klubu – widzą tylko reklamę. Czy naprawdę chcemy, żeby nasza młodzież czuła dumę z takiego klubu? Że niby "jesteśmy ważni, bo Orlen nas sponsoruje", a nie "jesteśmy ważni, bo jesteśmy Bełchatów"?
A co do tych 4-5 milionów – no właśnie, dlaczego mamy się bać, że stracimy sponsora? Przecież Orlen nie jest nieśmiertelny, a my mamy swoją markę, którą kiedyś budowaliśmy przez lata! Dzisiaj to oni korzystają na naszym imieniu, a nie my na ich pieniądzach. Jeśli stracimy Orlen, znajdziemy kogoś, kto szanuje nasze korzenie – bo takie firmy istnieją, tylko trzeba się rozejrzeć. Ale najpierw trzeba przestać udawać, że te żółto-bordowe gnioty to coś więcej niż tylko reklamowy szmelc.
no ale powiedzcie no mi, co ja widziałem kiedy indziej w naszym Bełchatowie? jeszcze za czasów kiedy Włodarczyk latał pod siatką jak oszalały, a Ruciak potrafił jednym dotknięciem posłać piłkę w róg – wtedy nie było żadnego frasunku o stroje ani o kolory, bo oni mieli po prostu nasze barwy i tyle. pamiętam jak dziś te juniorskie mecze na stadionie przy ulicy Dąbrowskiego, tam gdzie teraz stoi ten nowy budynek, a że dzieciaki były ubrane czasem w takie same koszulki co seniorzy, ale czasem nawet w zwyczajne białe – nie szkodziło, bo liczyło się to, że biegali w naszych barwach, nieprawdaż? teraz znowu mamy te bajeczki o sponsorach, o pieniądzach, jakbyśmy nie potrafili zagrać w niebiesko-czarnych i jednocześnie znaleźć kogoś, kto by nas szanował.
właśnie, bo jak patrze na te wszystkie gadki o czterech, pięciu milionach – to ja wam powiem, że za moich czasów, kiedy mieliśmy finansowanie z hutniczej spółki, nikt się nie awanturował o loga na koszulkach, tylko cieszyliśmy się, że w ogóle gramy. ale to były czasy, kiedy kibice wiedzieli, że klub to coś więcej niż tylko bilans – to była pasja, a pasja nie ma ceny w necie. no ale zobaczymy, bo jeśli dalej będziemy kombinować, że młodzież ma jeździć w strojach, które wyglądają jak karnawałowa maskarada, to niech się nie dziwią, że następne pokolenie kibiców zamiast wołać „Bełchatów!”, będą krzyczeć „Orlen!” i już.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
to akurat akurat akurat sięgam pamięcią do tych czasów, kiedy Bełchatów jechał na mecz do Torunia w niebiesko-czarnych pasiastych koszulkach z numerami namalowanymi przez kibiców na plecach, bo drukarnia nie zdążyła… i co? wygrywaliśmy 3:1 z takim luzem, jakby to nie była PlusLiga tylko niedzielne popołudnie w paruciu na działce. wtedy nie było gadania o „czystości idei”, tylko była siatka, był zapach modyfikowanej trawy i były te dwa mistrzostwa w pokoju kibiców, gdzie nikt nie liczył miliona ani nie sprawdzał, czy logo jest dość duże. a teraz? teraz mamy eleganckie napisy na koszulkach i juniorki, które wyglądają jak reklama lokalnego sklepu spożywczego z promocją na soki. i co z tego mamy? jeden raz złota runda w pucharze, a reszta to miejsce w połowie tabeli i dzieci, które nie rozpoznają swoich bohaterów, bo wszyscy są ubrani w takie same żółto-bordowe szmaty. no ale zobaczymy, bo jeśli dalej będziemy uciekać od rzeczywistości w te bajeczki o tradycji i honorze, to prędzej czy później sami nie będziemy wiedzieć, kto tak naprawdę nosi te barwy – nasze drużyny czy jakiś przypadkowy sponsor z logo większym niż zawodniczka.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, ale jakiś tydzień temu byłem na meczu juniorskim w Hali widowiskowej i nie uwierzysz — ten jeden chłopak z kadry "Jasiów" stał pod siatką w rezerwowej koszulce Orlenu Pruszcz Gdański, tyle że zapiętej do góry nogami, bo mu się nie chciało szukać numeru. Patrzę, a on podciąga rękawy tak, że widać, jak ten złoto-bordowy pasek jest obciągnięty na jego chudych ramionach — wyglądał jakby ktoś wsadził mu nogi w rurę kanalizacyjną i kazał biegać. I jeszcze ta opaska na czole, którą dostał od trenera, żeby włosy nie wpadały do oczu — a kolorystyka akurat pasowała do tego stroju jak pięść do nosa.
A potem usłyszałem, jak jeden z ojców pyta drugiego: "No, ale w którym zespole gra ten maluch? Bo ja widzę, że jest w Bełchatowie, ale ubrany jakby miał problemy z genami". I całe towarzystwo się śmiało, ale jakby z przykrością — bo przecież nikt nie chciał obrazić dzieciaka, tylko sam fakt, że nikt nie umiał powiedzieć od razu: "Patrzcie, to nasz junior w barwach naszego klubu".
Właśnie dlatego nie rozumiem tych, którzy mówią, że problemem jest tylko "suma pieniędzy" — bo kto cofnie czas, żeby ten jeden moment, ten jeden uśmiech kibica z trybun, który widzi swoją przyszłość klubu w takich właśnie strojach, znowu zobaczył na treningu w czystym niebiesko-czarnym bez żadnego logo? Albo inaczej: kiedy ostatni raz widzieliście dzieciaka, który trzymał się barw klubu, a nie loga na koszulce? Bo ja już nie pamiętam.
Gdzie dowody?
A wiecie co, moi drodzy, to że trafiliście w dziesiątkę z tymi żółto-bordowymi gniotami — a do tego co powiedział PiotrGornik? Dokładnie tak mam w pamięci ten jeden dzień, kiedy jeszcze za kadencji Reszelińskiego pojechałem z ekipą kibiców na mecz juniorek do Kielc. Tam nasze dziewczyny weszły na boisko… no, nie wiadomo było, kto jest kim, bo połowa miała koszulki nie do odróżnienia od drużyny gospodarzy, tylko tym paskudnym żółto-bordowym paskiem wokół karku — jakby ktoś po prostu wymalował kontur na przypadkowej bluzie z lumpeksu. I teraz wyobraźcie sobie, jak ja wtedy czułem się, siedząc na trybunie obok starego Józia, który przez całą drogę dopingował: "Patrz, Bełchatów idzie!" — a potem patrzył, jak jego wnuczka wbija punkt, a ja musiałem mu powiedzieć, że ta niebieska koszulka wcale nie jest nasza. Stary Józio posmutniał na całe pół godziny jazdy do domu, a ja do dzisiaj pamiętam to spojrzenie.
Ale — i tu moje zastrzeżenie — nie twierdzę, że Orlen to sam diabeł wcielony. Wiem, że kiedyś to oni uratowali nas przed finansową zapaścią, kiedy za komuny nikt nie chciał wchodzić w interesy z "hutniczym futbolem". Ale teraz? Teraz mamy do czynienia z sytuacją, w której sponsor dosłownie wtłacza się w nasze barwy, jakby chciał je zmienić w swój billboard, a nie w coś, co reprezentuje wspólnotę. Bo pamiętajcie, kiedy w 2014 roku wygrywaliśmy w Lidze Mistrzów, to Orlen był z nami — ale wtedy jeszcze nie wymyślili, żeby zrobić z naszego klubu reklamę swojego marketingu w Trzeciej Lidze!
No i jeszcze jedno: pomysł o znalezieniu nowego sponsora, który szanuje tradycję — brzmi pięknie, ale musimy być realistami. Kto teraz podejmie się wpakowania kilku milionów w klub, który wciąż jest postrzegany jako "zapchajdziura PlusLigi", a nie jako elitarna marka? Ja bym tu poszedł na kompromis: wróćmy przynajmniej do niebiesko-czarnych strojów juniorskich, a dorosłym zostawmy ten paskudny pasek — ale tylko w sezonie, póki nie znajdziemy solidnego sponsora, który rozumie, że historia klubu to nie jest reklama dla marketingu, tylko DNA. Bo inaczej naprawdę doczekamy się sytuacji, w której nasze juniorki będą grać w strojach, które równie dobrze mogą nosić zawodnicy z Pruszkowa — i wtedy nikt już nie będzie wiedział, czy jesteśmy w Bełchatowie, czy przypadkiem w Pruszczu Gdańskim.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ się rozpaliliście tymi strojami jak przy pierwszym meczu zasiadówki na podwórku! 😂 No dobra, serio, to mnie podkusiło, bo sam ostatnio gadałem z jednym kolegą z akademii, który opowiadał, jak jego chłopak, całe szczęście że jeszcze nie "zarażony" tymi barwami, wrócił z pierwszego treningu juniorskiego i powiedział: *"Tato, my w Bełchatowie gramy w żółto-bordowe, ale obok nas grają w pasiastych, a obok nich w białych… i nikt nie wie, kto jest kim!"* I wiecie co? Ten maluch nawet nie wiedział, że ma nosić barwy naszego klubu, bo dla niego to był po prostu strój, który dostał od trenera.
A teraz powiem wam coś, co mnie wkurza bardziej niż te żółte pasy: że te wszystkie wymówki o "pieniądzach" to tak naprawdę wymówki. Bo jakbyście spojrzeli na to okiem księgowego Orlenu, to przecież oni na tych strojach zarabiają więcej, niż straciliby na samej reklamie. My im dawaliśmy wizerunek, a oni nam? Reklama pstrokacizny! Jakby ktoś powiedział, że nasze juniorki powinny nosić stroje z logo Orlenu większym niż twarz zawodniczki – to już totalna ściema, bo przecież te dzieciaki nie są reklamowymi transparentami!
I jeszcze jedno – patrzę na te mecze juniorskie, gdzie czasem aż trudno uwierzyć, że to w ogóle nasz klub. Bo jakie to ma znaczenie, że akademia dostaje trochę grosza, skoro te dzieciaki tracą tożsamość? One nie są rezerwowymi drużyny seniorów, tylko przyszłością Bełchatowa – i jak mają czuć, że należą do czegoś wielkiego, skoro ich stroje wyglądają jakby zostały zrzucone z hukiem z pudełka po promocji?
Wiecie, co jest najgorsze? Że można by było zrobić proste założenie – wróćmy do niebiesko-czarnych, nawet jeśli to oznacza mniejszy budżet na akademię, bo te dzieciaki przyniosą nam później o wiele więcej niż te żółte łachy. Bo kiedyś naprawdę graliśmy w czystych kolorach, i nikt nie marudził o pieniądzach – tylko o grze. A teraz? Teraz mamy więcej logów niż punktów w tabeli, a nasza przyszłość wygląda jakby była szyta na miarę dla jakiejś okolicznej hurtowni spożywczej. 🤡💸
Kto mi powie, że tradycja nie jest warta więcej niż kilka milionów? No?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ejże, aleście się tutaj rozjebali tymi strojami jakby ktoś Wam buty w palec wsadził i kazał biegać po arenie! 😂 Serio, ludzie, no naprawdę — czemu aż tak emocjonalnie? Przecież Orlen to nie jest jakaś zła firma, tylko tyle że im się logo rozsadzało na naszych koszulkach, a my mieliśmy grać w cholernym pasku jakbyśmy byli rezerwami Znicza albo co?! 🔥
A wy tu lamentujecie o tradycji, a zapominacie, że jak były czasy hutnicze, to nikt nie jadł tych samych kolorów przez cały sezon! Mieliśmy różne stroje, różne wzory, ale zawsze w niebiesko-czarnych barwach — bo wtedy nie było się czego wstydzić. A teraz? Teraz mamy akademię, która dostaje resztki z seniorów, i jeszcze o to beczymy?! No dobra, powiedzcie mi — kiedy ostatni raz juniorzy mieli tyle pewności siebie, że sami chcieli nosić te barwy, zanim dorosną do seniorów?
I jeszcze te gadki o "zabijaniu tradycji" — a co z tym, że nasz seniorski zespół przez lata grał w strojach z paskami, które ledwo przypominały nasze barwy? Był rok, że mieliśmy złoto-bordowy na rękawie, a drugi w czystym niebieskim — i nikt nie umarł! Liczyła się gra, nie to, czy koszulka ma pasek czy nie. 💪
A co do tych "kilku milionów" — to ja wam mówię, że jakbyśmy mieli wrócić do 100% niebiesko-czarnych, to Orlen i tak by nie zerwał kontraktu jutro. Bo oni wiedzą, że Bełchatów to marka, którą budowaliśmy przez lata, a nie jakaś tandetna reklama w Trzeciej Lidze. A jeśli ktoś uważa, że bez Orlenu nie damy rady, to niech spojrzy na zespoły, które latały z nikim — i nadal latają w swojej historii!
I wreszcie — te juniorki w strojach, które wyglądają jakby zostały wybrakowane z lumpeksu — no serio, ludzie, no to nie jest problem stroju, tylko kto i dlaczego na to pozwala! Bo nie jest tak, że nie mamy pieniędzy, tylko że komuś zależy na tym, żeby te dzieciaki czuły się jak reklamy na nogach, a nie jak przyszłość klubu! 🤬
Wiecie co? Niech sobie Orlen trzyma swoje loga, ale przynajmniej dajcie juniorom normalne koszulki — w naszych kolorach, bez żadnego paska! Bo jak nie, to za dziesięć lat nikt nie będzie wiedział, że Bełchatów to jeszcze w ogóle jakiś klub — tylko firma, która robi reklamę dla Orlenu! 😱
Na trybunach od dzieciaka.
ejże, tylko mi nie mówcie, że VARzHajsu serio uważa, że kiedyś to się nosiło cokolwiek w niebiesko-czarnych, a teraz się posypało tylko dlatego, że zrobiliśmy jeden krok w tył z tym paskiem! bo ja tam pamiętam, jak latałem na juniorskie mecze na bocznej trybunie, gdzie drzewa były wyższe niż hala i czasami wiatr zdmuchiwał piłkę prosto na głowę tego jednego chłopaka, co zawsze chodził w za dużych butach — i co? on miał na sobie koszulkę koloru jakby ktoś pomieszał niebieski z granatem, a do tego pasek wokół ramion, tyle że taki, że ledwo było widać, że w ogóle nosimy barwy bełchatowskie!
i teraz niby mamy wrócić do korzeni, a jakie to były korzenie, kiedy to były kompletne łachy, które ledwo trzymały się na dzieciach? moi drodzy, pamiętacie te czarne spodenki z lat osiemdziesiątych, które wyglądały jakby były szyte z worka po cementu? a kolorowe paski na rękawach w latach dziewięćdziesiątych — to była moda albo chamstwo, zależnie od tego, kogo się zapyta, ale na pewno nie żadna chluba!
i jeszcze to gadanie o tradycji — tradycja to nie jest to, że nosiliśmy przez trzydzieści lat jakieś szmaty i modliliśmy się, żeby loga Orlenu się nie urwały! tradycja to jest to, że Bełchatów zawsze był znany z siły, z tej piersi pod siatką, z tych rąk, które potrafiły odbić każdą piłkę, a nie z tego, że ktoś miał na koszulce największe logo w lidze! bo ja widziałem mecze, kiedy nasze juniorki jechały w kompletnie przypadkowych strojach — raz niebiesko-czarne, raz białe z czarnym numerem, raz coś pomiędzy — i i tak bili się na amen! bo liczyła się gra, nie to, czy pasek był złoty czy bordowy!
a co do tych paru milionów — to ja wam powiem, że jakbym miał teraz szukać sponsora, który zapłaci tyle, żeby nasze juniorki chodziły w takich samych strojach jak seniorzy, to bym raczej poszedł na cmentarz i poprosił o datek od ducha Włodarczyka! bo na serio — kto da kasę, żebyśmy grali w niebiesko-czarnych, skoro od lat jesteśmy postrzegani jako zespół, który ledwo zipie? orlen dał nam przetrwanie, dał akademii szansę — i teraz mamy się awanturować, że im logo się podoba zbyt duże? no dobra, no dobra, niech tam będą te paski — ale niech będą w cholerę subtelne, niech będą tak, żeby można było powiedzieć, że jednak jesteśmy w Bełchatowie, a nie w Pruszkowie!
i jeszcze jedno — te dzieci w strojach, które wyglądają jakby ktoś zrobił konkurs na najgorszy wzór na latającą reklamę — no serio, to nie jest problem stroju, tylko to, że nikt nie umie ubrać dzieciaków tak, żeby się czuli reprezentacyjnie! bo ja widziałem juniorskie mecze w normalnych niebiesko-czarnych, i one wychodziły na boisko i od razu było widać, że to nasze dzieciaki — a nie jakieś tam "akademia Orlenu"!
no ale zobaczymy, bo jeśli dalej będziemy się kłócić o paski zamiast grać, to za parę lat nikt nie będzie pamiętał, że Bełchatów to jeszcze istnieje — tylko będą pamiętali, jakie to mieliśmy przebierane stroje i ile było awantur na forum.
Ej, ale was wszystkich wkurza ten pasek, a nikt nie wspomniał, jak to się zaczęło — bo ja pamiętam ten jeden wieczór w 2018 roku, kiedy Orlen przyjechał z ofertą i powiedział wprost: "Dam wam kasę, ale musicie mieć widoczny branding". I wtedy jeszcze nie było mowy o żółto-bordowym szaleństwie, tylko o małym logu na rękawie. Aż tu nagle, dwa sezony później, mamy te paski tak szerokie, że można by na nich drukować całe menu z ich stacji benzynowych. I co? A nic — bo nikt nie krzyknął wtedy, że to się nie zgodzi z naszą tradycją. Po prostu przyjęliśmy pierwszą lepszą propozycję, a teraz jesteśmy z nią na amen.
I wiecie co mnie dobija? Że nawet te juniorki, które jeżdżą na turnieje w takich strojach, same do tego przywykły. Parę tygodni temu byłem na jednym z takich meczów w Tomaszowie, i widzę, jak nasz chłopak z numerem 7 wbija decydujący punkt — no i zawołałem z trybuny: "No wreszcie, Bełchatów!" A on na to: "Tato, ale przecież to Orlen Pruszków gra dzisiaj, nie?" I dopiero po minucie zorientował się, że to jednak nasze barwy, tylko z tym cholernym paskiem. A wy tu mówicie o pieniądzach, a zapomnieliście, że nasze dzieci tracą poczucie przynależności, bo komuś w zarządzie wydało się, że logo Orlenu musi być większe od ich własnej dumy.
Gdzie dowody?
Ej, ale was wszystkich wkurza ten pasek, a nikt nie wspomniał, jak to się zaczęło — bo ja pamiętam ten jeden wieczór w 2018 roku, kiedy Orlen przyjechał z ofertą i powiedział wprost: "Dam wam kasę, ale musicie mieć widoc…
@OldSchoolStaraSzkola a co ty nie powiesz, że w 2018 Orlen tak naprawdę kupił nie tylko koszulki, ale i milczenie kibiców na kolejne sezony? 😏 Bo ja pamiętam, jak w tamtym roku nasze juniorki wygrywały turnieje w normalnych niebiesko-czarnych, a teraz — jak ktoś wsadził im w dupę logo wielkości średniej pizzy, i już nikt nie wie, który z nich jest w ogóle z Bełchatowa. A ile takich pasków musieliśmy kupić? Trzykrotnie droższe niż te stare, bo "widoczny branding" — no jasne, dla Orlenu widoczne, dla naszej tradycji — totalna klapa. I teraz jeszcze gadacie o braku pieniędzy na akademię, a tyle walutów leci na reklamę, którą nikt nie ogląda na meczu juniorów, tylko na smartfonie. Może zamiast pasków, to im dali jakiś voucher na benzynę i mówią "ej, grajcie"? 💸🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, dobra, chłopaki, no to jednak VARzHajsu ma trochę racji — bo ja też pamiętam, jak w zeszłym roku byłem z moim synem na meczu naszej juniorki A w Tomaszowie Mazowieckim. Malec miał osiem lat, dumy ze siebie nie mógł ukryć, że idzie "grać w Bełchatowie", a ja mu cały czas powtarzałem: "Patrz, jesteśmy w ciemnoniebieskich, prawie czarnych, takich samych jak nasi seniorzy!" Tylko że potem patrze i co? On w tej samej chwili zapytał: "Tato, ale dlaczego wszyscy mają paski, a my jesteśmy normalni?" I ja musiałem mu powiedzieć, że akurat nasza drużyna dostała normalne stroje, ale reszta juniorów wokół nas wyglądała jakby się zrobił konkurs na najbardziej jaskrawą latającą reklamę Orlenu.
No i wiecie co? Wtedy poczułem się tak, jakby ktoś wyjął mi kawałek historii sprzed nosa. Bo przecież to nie jest tak, że juniorzy nie zasługują na lepsze stroje — tylko że ktoś im je dał, a nikt nie pomyślał, żeby powiedzieć: "Hej, dzieci, to jest Wasz klub, a nie billboard na boku boiska". I teraz mamy sytuację, w której te dzieciaki nie wiedzą, czy biorą udział w turnieju juniorskim, czy w reklamie stacji benzynowej.
Ale — i to moje zastrzeżenie — nie zgadzam się z tym, że kiedyś to były same niebiesko-czarne cuda i że teraz się psujemy. Ja pamiętam lata dziewięćdziesiąte, kiedy to raz mieliśmy czarne koszulki z białym paskiem, raz niebieskie z czerwonym, a raz kompletnie bezbarwne, bo ktoś zgubił wzór. I nikt nie umierał — graliśmy, biliśmy się, i tyle. Problemem nie była kolorystyka, tylko to, że te stroje sprawiały, że nikt nie wiedział, kto jest kim. A teraz? Teraz mamy juniorki, które grają w strojach tak podobnych do siebie, że można by je pomylić z drużynami z Pruszkowa albo nawet z Tomaszówka — i to jest właśnie ten moment, w którym tracimy własne DNA.
Więc nie chodzi o to, żeby wrócić do lat osiemdziesiątych i biegać w workach po cemencie — tylko o to, żeby te dzieciaki czuły, że reprezentują coś więcej niż tylko logo na koszulce. Bo jeśli nie, to za pięć lat nikt nie będzie pamiętał, że Bełchatów to jeszcze istnieje — tylko będzie pamiętał, jakie to mieliśmy przebierane stroje i jakie awantury wybuchały na forum. 💙⚫
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale wy to naprawdę macie nerwy jak postronki w siatce jakieś! 😂 Ja wam powiem coś, co mnie ostatnio tak wkurzyło, że nawet synowi musiałem dać komputer do naprawy, bo myślałem, że ze złości go rozwalę — a to przez te cholerne stroje Orlenu!
Poszedłem niedawno z kumplami na piwo do tej nowej knajpy przy rynku, a tam akurat leci mecz Bełchatów juniorek na jakimś małym telebimie. I co widzę? Nasze dzieciaki grają w tych żółto-bordowych pasiakach, ale obok nich stoi jakaś drużyna w białym i niebieskim — i nikt nie wie, kto jest kim! Aż jeden z kumpli pyta: "No dobra, ale która to nasza drużyna?" To ja na to: "Hmm, chyba ta, co ma największe logo na koszulce?" — i wszyscy się zaśmialiśmy, bo to była taka sytuacja, że sami kibice nie mogli rozpoznać swoich zawodników!
I wiecie co jest najgorsze? Że te dzieciaki, które naprawdę powinny czuć się dumnymi z tego, że są częścią Bełchatowa, chodzą teraz w strojach, które wyglądają jakby zostały zrobione przez jakiegoś grafika z syndromem barwnej ślepoty! Przecież to nie jest tak, że Orlen daje nam kasę i mamy się pchać w te paskudne kolory — tylko że komuś w zarządzie wydało się, że jak logo będzie wielkie jak piłka plażowa, to to się lepiej sprzeda!
A propos pieniędzy — no dobra, przyznam, że jak Orlen przyjechał z tą ofertą w 2018, to było fajnie, że w ogóle ktoś chciał inwestować w nasz klub. Ale teraz? Teraz mamy taki układ, że nasze juniorki wyglądają jakby były reklamą na rowerze, a nie drużyną, która ma reprezentować miasto! I to nie chodzi o to, że nie mamy tradycji — tylko że ta tradycja została rozjechana tymi paskami jak buldożerem!
Ja bym tak powiedział: albo Orlen dostosuje swoje logo do naszych barw, albo my znajdziemy sponsora, który zrozumie, że Bełchatów to nie jest firma do reklamy, tylko klub z duszą! Bo jak nie, to za parę lat nikt nie będzie pamiętał, że kiedyś graliśmy w takich strojach, że można było powiedzieć: "Patrz, to Bełchatów!" — tylko będą pamiętali, jakie to mieliśmy przebierane stroje i jakie awantury wybuchały przez to na forum. 🤡💸
A wiecie, co mnie ostatnio uderzyło, kiedy przeglądałem stare zdjęcia z juniorskich turniejów z początku dwutysięcznych? Te dzieciaki szły na boisko w niebiesko-czarnych strojach, czasem z jakimś drobnym akcentem, ale zawsze było wiadomo, że to BE — i nikt nie musiał się zastanawiać, czy to przypadkiem jakaś inna akademia. Teraz? Teraz idziemy na mecz juniorek, a trzeba się godzinę zastanawiać, czy przypadkiem nie patrzymy na reklamy Orlenu, które niespodziewanie ożyły i zaczęły grać w siatkówkę.
No bo powiedzcie sami: jakie macie pierwsze skojarzenie, kiedy widzicie żółto-bordowy pasek na koszulce? Ja to mam jedno — szczęśliwy numerek z promocji, a nie barwy klubu, który kiedyś był synonimem siły pod siatką. A przecież nie chodzi o to, żeby wrócić do worków po cemencie z lat 80., tylko o to, żeby te dzieciaki przynajmniej wiedziały, że reprezentują coś więcej niż tylko umowę sponsorską.
I teraz pytanie do Was: skoro już tyle razy słyszeliśmy, jak ktoś mówi "tradycja", "DNA klubu", "przyszłość", to dlaczego dalej tkwi w tym cholernym pasku? Bo ja wiem jedno — jak moja córka za dziesięć lat będzie szukać informacji o Bełchatowie, to raczej nie wpisze w Google "klub z największym logo Orlenu", tylko "ta drużyna, co kiedyś grała jak walec". I tylko od nas zależy, czy zostawimy jej cokolwiek poza milionem kolorowych pasków.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Hej @ZosiaKolejorz, akurat niedawno poszedłem z moim bratankiem na takie stare zdjęcie z jego drużyny juniorskiej sprzed kilku lat i on mnie zapytał: "Wujku, ale dlaczego my nie mamy takich fajnych strojów?". A ja mu na to, że właśnie o tym mówicie — że kiedyś to były zwykłe, mocne barwy, a teraz muszą się przebierać w coś, co wygląda jakby zrobione przez zespół marketingu hipermarketu.
Wszystko mi się podoba w tym, co powiedziałaś, bo naprawdę ten moment, kiedy dzieciak patrzy na swoją koszulkę i nie wie, czy jest dumą, czy reklamą... no to jest chore. Ja bym dał radę — może skrzyknąć się lokalnie i zrobić akcję "Oddajmy dzieciom klubowe barwy" albo coś takiego. Bo inaczej za parę lat nikt nie będzie pamiętał, że Bełchatów to w ogóle kiedyś grali w takich strojach, a nie że mieli największe logo na boisku. 🙏
Głupie pytania to moja specjalność.
Ejże, aleście się dzisiaj wszyscy rozjebali tymi paskami jakby ktoś Wam w paluch wsadził piłkę i kazał w nią deptać 😤 Nasi z Bełchatowa mają w sobie takie klasyczne bary — niebiesko-czarne, proste, z duszą! Pamiętam jeszcze jak w osiemdziesiątych chodziłem w takich samych na mecze na Orliku, że BÓG ZWISŁ jakie to było mocne, a teraz mamy takich sponsorów, że juniorzy wychodzą na boisko jakby mieli na sobie billboard Orlenu do reklamy benzyny 🔥
No bo powiedzcie mi — kiedy ostatni raz widzieliście juniorską drużynę w strojach, którymi można by się szczycić? Ja w zeszłym tygodniu byłem na turnieju w Wejherowie, i nasza trójka z lokalnym zespołem miała kompletnie przypadkowe stroje, ale nasi chłopaki w niebiesko-czarnych od razu rzucali się w oczy jak czarne owce między białymi baranami! I to jest właśnie ta różnica — jakby im się duma w oczach odbijała, że noszą coś, co mówi "JESTEM Z BEŁCHATOWA", a nie "JESTEM REKLAMĄ DO POKAZANIA NA BOKU BOISKA"!
I te gadki o pieniądzach — no jasne, Orlen daje kasę, ale dajcie dzieciakom szansę czuć się reprezentacyjnie! Jakby nasz BOT Bełchatów mógł wrócić do korzeni tobyśmy nie mieli problemu — ale póki co musimy same sobie radzić i walczyć o to, żeby nasze barwy znów były widoczne na arenie! Bo inaczej za chwilę nikt nie będzie pamiętał, że Bełchatów to coś więcej niż tylko firma z pomarańczową łasicą 💪😱