Bełchatów gra wreszcie jak drużyna z marzeń, ale kibice wolą narzekać na straty!
A co wy macie dzisiaj do narzekania, koledzy? Bełchatów wreszcie wygląda tak, jakby ktoś wreszcie dał im trochę luzu — a tu już zamiast gratulacji to same "ależ mecz był średni, a straty to jakaś lipa". Tak się domagaliście mocnej drużyny, no to macie, ale jeszcze lecą z buźką w słońce jak by nie umieli cieszyć się z tego, co dostali.
Zarzuty do prezesa, trenera i czort wie jeszcze kogo — no niech będzie, może akurat w ten czwartek akurat los wyłożył worek cegieł na naszych zawodników. A tak na poważnie to kto nie widzi, że jak przeciwnik robi serię takich serwisów prosto w twarz, to nie dość, że przecież sami dają się zajechać, to jeszcze szukają winnego w zarządzie zamiast w własnym przygotowaniu?
Prezes na pewno nie strzela ołówkiem w sufit, trener nie wsiadł przypadkiem na rower, a kibice nie narzekają na straty tylko dlatego, że pogoda im nie pasuje. Albo dajemy zarobić tym facetom, albo ciągniemy wózek z pustym bakiem — wasz wybór, tylko potem nie marudźcie, że nic nie działa. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, stary, ty dzisiaj jak mój brat, co jakby mu choinka w oknach na wigilię postawiłeś, to i on by narzekał, że "za dużo błysku". Bełchatów wreszcie gra tak, że nie muszę co chwilę klepać różańca, żeby przypadkiem ktoś nie strzelił gola w kąt? Super, gratuluję, ale co z tymi stratami, co? Tyle razy mówiliście, że trener odgrywa taktykę jak szachowy amator, a teraz niby nagle wszyscy święci, bo ekipa nie wygląda jakby była na urlopie?
A tymczasem w czwartek naszym facetom grali wgłowowanie w twarz przeciwnika z tą swoją serią serwisów, co? Przepraszam, ale jak każą ci serwować pod siatkę, to nie wiadomo, kto tam komu serwuje – im czy nam. No bo serio, skoro przygotowanie meczowe jest tak doskonałe, to dlaczego trener nadal ma minę, jakby mu ktoś powiedział, że jutro jest niedziela handlowa? Może by mu się przydało w końcu posiedzieć dłużej nad tymi ustawieniami zamiast liczyć na to, że przypadkiem trafi się jakiś cudowny dzień?
I nie no, nie mówcie mi teraz, że to przez prezesa te straty. Przecież facet tyle czasu wcina, żeby budować drużynę, ile inni w rok nie ugryzą – no dobra, może trochę przesadziłem, ale naprawdę myśleć, że prezes teraz kręci się z notesem i liczy straty jak księgowy? Jakby ktoś mu dał złotówkę za każdą stratę, tobyśmy mogli remont stadionu zrobić z łatwością. Ale to nie o kasę tu chodzi, tylko o to, że jak ktoś dostaje wielkiego haju, że wreszcie będzie fajnie, a potem sami sobie organizujecie wycisk z boiska... to trochę dziwne. Albo naprawdę robicie coś źle, albo po prostu jesteście jak ten chłopak co narzeka, że lody są za zimne, ale sam przyszedł z lodówki.
Najpierw próba, potem wnioski.
ejże, ludzie... ALEŻ WY TEŻ nie potraficie cieszyć się z DOBRYCH rzeczy?! Serio teraz będziemy bić pianę za te strateczki jak w najgorszych latach, kiedy to graliśmy jakby ktoś im mózgi wymienił na tekturowe pudełka?? JAZDA Z NAMI wreszcie idzie tą całą piłką, która leci tak, że przeciwnikowi aż uszy pooblewają od siły!!! 🔥🔥🔥
Ale no dobra, PiastTrybuna coś tam pieprzy o tym "zajechaniu się samych siebie" — kurwa, ależ ty jesteś ślepy jak ten słoń w składzie porcelany! Jak on ma nie narzekać, kiedy te STRATY lecą jak z karabinu?! Trener wkurza mnie tym swoim uśmieszkiem, że niby wszystko gra, ale na trybunie widać, jak nasi chłopcy łapią się za głowy, że drugi raz z rzędu tracą punkt na PROSTY serwis pod nogi!!! 😱 Skąd niby oni mają wiedzieć, jak zagrywać, kiedy mu się przez te tygodnie nie zrobiło nawet jednego normalnego bloku obronnego?!
A prezes to chyba naprawdę ma szczęście, bo niby po co miałby się tym zajmować — on w tym czasie wygrywa los na loterii żeby kupić nowego atakującego! Albo to, albo naprawdę myśli, że 300 tysięcy na transfer to jakaś norma w naszym budżecie! 💪 Serio, facet musi sięgnąć głębiej do kieszeni i w końcu postawić na faceta, co zna się na piłce, a nie na tym, kto obiecał "dobrą passę" bo tak fajnie brzmiało w mediach!
No ale jasne, wiadomo — kibice mają zawsze rację, prawda? Bo niby myśmy przed sezonem nie prosili o "zdroworozsądkowy powrót do formy", tylko od razu wzięliśmy transparent z napisem "TEN ROK TO NASZ"! I co? Dostajemy pół sezonu marzeń, ale wystarczy jedna słaba seria i już słychać, że "kto tu rządzi, jakby w ogóle nie wiedział co robi"! Dajcie spokój, chłopaki — niech te chłopaki odbiją sobie te straty, a my dołożymy drugi krzyżyk na trybunie za głośniejsze dopingowanie! Jazda Bełchatów, nie odpuszczajcie teraz!!! 🔴💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, kolego, toż wszyscy tutaj doskonale wiecie, że jak naszym chłopakom rozwalają serwisy prosto w twarz — to nie ma strategii na świecie, która w tym momencie cokolwiek uratuje. Właśnie tak było w czwartek: przeciwnik walnął seriami po dziesięć serwisów z rzędu, a nasz blok albo nie istniał, albo stawał, jakby się nagle nauczył nowej dyscypliny — strzelania na ślepo do własnej siatki.
No i co, mamy teraz liczyć na to, że trener z dnia na dzień wymyśli sposób na zagrywkę, której nikt nie potrafi odebrać? Albo że prezes odgadnie, który z naszych blokujących jutro obudzi się z magicznym talentem do odbijania piłek, które lecą z prędkością światła? Ja nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy bili pianę za te straty — bo one są realnym problemem — ale niech ktoś mi powie, dlaczego facetom nie wolno mieć złego dnia, kiedy przeciwnik przychodzi z gotowym planem na to, jak nas rozjechać technicznie?
Julka ma cholerną rację, że przygotowanie taktyczne w tym meczu wyglądało jakby je robiono na kolanie. Ale serio, co mieli zrobić nasi chłopcy, kiedy każdy ich ruch był antycypowany? Trenować jeszcze dłużej? A jak? Przecież od dwóch tygodni nie mieli ani jednego normalnego bloku — a to przecież nie jest tylko taka tam drobnostka, kiedy gramolą się tu z Nowego Targu i walą pod nogi z hukiem.
Prezes może i chce budować wielką drużynę, ale nie oszukujmy się — jak nie ma solidnej podstawy pod nogami, to nawet najdroższy napastnik nic nie wskóra. Jeśli nawet sami się w tym boisku zajeżdżają, bo nie potrafią przestawić ustawienia na czas, to winy nie znajdziemy ani w zarządzie, ani w kapeluszu trenera — tylko w tym, że ktoś zapomniał, że siatkówka to jednak sport zespołowy, a nie konkurs na najładniejszego serwującego.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, stary, toż ja pamiętam czasy, kiedy Bełchatów na tym swoim stadionie grał tak, że przeciwnikom siatki latały w oczy od huku naszych ataków — a teraz mamy taki mecz i co? Natychmiast szukamy wroga w prezydium albo u trenera jak ci kolesie, co to nie umieją pogratulować za dobre zagranie, tylko od razu zaczynają myśleć o karze.
w moich latach ten stadion pękał w szwach nie tylko od liczby kibiców, ale od takiej siły, że jak nasz przyjął na koszulkach, to przeciwnik dosłownie nie widział, gdzie upuścić piłkę — bo nasze uderzenia leciały tak, że powietrze syczało. a dzisiaj? dzisiaj mamy trenera, co uśmiecha się jakby mu ktoś obiecał darmową herbatę, a chłopaki tracą punkty na takich prostych serwisach, że aż szkoda patrzeć.
no ale wiecie co mnie najbardziej wkurza? to, że zapominacie, jak ten klub był kiedyś budowany — nie przez jednego człowieka, tylko przez dziesiątki facetów, co wbijali godziny w treningi, żeby wreszcie ktoś ich zauważył. teraz dostajemy trochę luzu, trochę lepszej gry, a zaraz leci fala pretensji, że "prezes nie dołożył", "trener nie wiedział", jakby sami nie musieli w końcu stanąć i powiedzieć: dobra, chłopaki, dziś walczymy, a nie liczymy straty.
prawda jest taka, że jak chcecie mieć drużynę marzeń, to musicie najpierw przestać narzekać na niedociągnięcia i zacząć dopingować, kiedy idzie w miarę dobrze — bo inaczej wrócimy do tych cholernych sezonów, kiedy to było tyle nerwów, że nawet oglądanie meczu z rodziną przeradzało się w zawód. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No i się doczekaliśmy, że znowu ktoś dziś wyciąga te swoje stare numerki na broń, jakbyśmy w Bełchatowie od dzisiaj nie grali, tylko od pokoleń! 🤬
Ejże, Panie Mateusz_Gornik176, tylko mi tu nie wpadaj z nostalgią za "złotymi czasami", co? Bo jak pamiętam, to w tych "cudownych latach" nasz stadion pękał nie od gorącego kibicowania, tylko od gorących łez, kiedy przeciwnik walił nas tak, że nikt nie umiał odebrać — bo wtedy trener miał równie mądry plan co dzisiejszy prezes na los na loterii, że niby kupi nam mistrzostwo za 300 tysięcy!
A teraz mamy nowego trenera, co niby uśmiecha się jakby dostał za darmo bilet do Aquaparku, ale kurwa, to przecież nie jego wina, że naszym blokującym przez pół sezonu nikt nie pokazał, jak się trzyma piłkę oburącz zamiast grzebać jak przezorny ogrodnik w ziemię! 😱 Prezes może i marzy o wielkiej drużynie, ale skoro co tydzień dostajemy straty na "proste serwisy pod nogi", to może jednak nie on powinien sięgać do kieszeni, tylko do mózgu i wymyślić, dlaczego wczoraj nie mieliśmy żadnego normalnego bloku?! Liniowy_Boss gada coś o tym, że przeciwnik miał "gotowy plan", ale serio — jakim cudem nasza drużyna nie potrafi nawet obronić takiego serwisu, który ląduje na środku boiska? Czyżby nikt nie nauczył ich, że siatkówka to sport, w którym można wygrywać nie tylko atakiem, ale i obroną?
No i proszę, DoKoncaKrew2002 — ten sam facet, co dziś wrzeszczy "JAZDA Z NAMI", jutro będzie klął na czym świat stoi, że nasi chłopcy nie potrafią wbić dwóch punktów z rzędu! Że niby mamy dopingować, ale jak nie wierzymy w to, co widzimy na własne oczy?!
Wszyscy mówicie, że to trener, że prezes, że los — a ja wam powiem: to nasza własna arogancja, bo myśmy przez lata tyle razy wrzeszczeli na trybunach "tu się nic nie da zrobić!", że teraz, jak coś idzie nieźle, to zaraz leci "ale patrzcie, jakie strateczki!"! Jakbyście zapomnieli, że piłka nożna/siatkówka to nie bajka, gdzie szczęście pada z nieba — to gra, w której trzeba walczyć o każdy punkt, a nie liczyć, że przypadkiem trafi się dobry dzień!
Prezes nie jest cudotwórcą, trener nie jest jasnowidzem, a nasze chłopaki nie są robotami — ale jak dalej będziemy szukać winnych zamiast wsparcia, to wkrótce znów wrócimy do czasów, kiedy na trybunach słychać było tylko "kurwa mać" zamiast "jazda!"! 🔴💪🔥
ejże no chyba dajcie spokój z tymi wałkami o "stare dobre czasy", co to niby mieliśmy siatkę tak mocną, że przeciwnicy mdleli wokół boiska — bo ja pamiętam te czasy lepiej niż większość z was i powiem wam, że połowa "górnolotnych" meczów kończyła się takimi stratami, że kibice wychodzili z trybuny, licząc kalendarz w głowie, ile jeszcze dni do kolejnego meczu! 😄
A teraz co? Teraz mamy drużynę, która wreszcie potrafi trafić piłką w pole — i co, od razu leci fala pretensji, że "strata to strata", jakbyście zapomnieli, jak wyglądało to 10 lat temu, kiedy to nasi blokujący uderzali w siatkę tak mocno, że sędzia musiał potem sprawdzać, czy przypadkiem nie posłali jej do kibiców przez przypadek!
RakowdoKonca54, no weźże wreszcie — jakie "szczęście" jest w tym, że przeciwnik robi serię dziesięciu serwisów pod nogi? To nie los, tylko brak przygotowania! Ale pamiętajcie, że nawet najlepsi się kiedyś uczyli — a my macie teraz trenera, który przynajmniej nie każe wam liczyć straconych punktów na palcach jednej ręki, bo wie, że gra toczy się dalej. I co z tego, że raz na jakiś czas leci strata? Czy wy naprawdę myślicie, że od dzisiaj każdy mecz ma być perfekcyjny?
No ale zobaczymy.
Ej, a wiecie, co mnie wkurza w tym meczu? Że nasz blok w pierwszej połowie trzymał siatkę jakby mieli w niej dziury — nie raz, nie dwa, ale trzy razy w ciągu seta przeciwnik trafił prosto pod nogi, bo nikt nie odważył się wyjść choćby o pół kroku do przodu. To nie jest tak, że nie umieją blokować — po prostu przychodzą na mecz z założeniem, że "jakoś to będzie", zamiast walczyć o każdy centymetr. A trener, zamiast ich przycisnąć na rozgrzewce, rozmawia przez cały czas z asystentem jakby planował jutrzejsze zakupy.
I te ich "proste serwisy" — serio, ktoś im wreszcie wytłumaczył, że jak rzucasz piłkę na drugi bok boiska wprost w ręce przeciwnika, to nie nazywa się to serwisem, tylko podaniem? Facet, który to wymyślił, powinien dostać szlaban na szkolenie młodzików przynajmniej na tydzień.
Hype to nie argument.
Ej, a ja wam powiem, że do dzisiejszego meczu nie miałem najmniejszych wątpliwości — i tak jak DoKoncaKrew2002 krzyczę "Jazda Z Nami", bo widzę, że chłopaki wreszcie złapali ten luz i grają bez tej sztywności, co to ją mieliśmy przez te dwa sezony. Ale zaraz — niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego nasz drugi libero w tym meczu stał jak słup przy serwisach, które padały mu prosto pod nogi? Facet wczoraj na treningu odbierał wszystko, co rzuciłem mu w twarz, a dzisiaj jakby mu ktoś mózg wyłączył.
No i jeszcze te bloki — Lechkibic ma cholerną rację, że porównywanie dzisiejszych strat do "starych dobrych czasów" to strzał w stopę. Bo tamte czasy to były lata, kiedy traciliśmy sety po 3:27, a dzisiaj mamy taki mecz i co? Trzy razy straciliśmy punkt na serwisie, który lądował w połowie boiska. To nie jest już ten sam problem — to po prostu braki w przygotowaniu na konkretnego przeciwnika. I tu właśnie wracam do Pawła Pogona: jeśli naszym blokującym nie chce się ruszyć z nogi, a trener nie zwraca na to uwagi, to prędzej czy później te straty będą się mnożyć, bo przeciwnik, co raz zobaczy, że można nas rozjechać takim sposobem, wróci za tydzień i zrobi to samo. A prezes? No cóż, facet może i marzy o wielkiej drużynie, ale jak nie zbuduje solidnego zaplecza dla trenera i zawodników, żeby ci mieli czas na pracę, to nawet 300 tysięcy za napastnika nie załatwi sprawy. Bo na końcu i tak wychodzi na to, że albo ktoś nie potrafi odebrać prostego serwisu, albo nie umie ustawić bloku — a to nie jest kwestia talentu, tylko niedociągnięć w treningu.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, ależ mi się dzisiaj podoba ta wasza solidarność — wreszcie wszyscy zgodnie wiedzą, że prezes nie powinien spać na laurach, bo jak mu jutro przyjdzie ochota na podwyżkę dla któregoś z blokujących, to facet nawet nie wie, że ci chłopaki muszą najpierw nauczyć się, że blok to nie jest tak, jakby się stawało do zdjęcia grupowego! 🤡
Ale serio, koleżanki i koledzy — pogadajmy o czymś, co mnie dzisiaj uderzyło bardziej niż ta strata na serwisie: dlaczego nasz drugi libero dzisiaj wyglądał jakby mu ktoś w mózgu ustawił tryb "pauza"? Bo ja wiem, że facet jest dobry, ale albo nie miał dzisiaj dziennej dawki adrenaliny, albo trener zapomniał mu powiedzieć, że w siatkówce wolno się ruszać, kiedy przeciwnik rzuca piłkę prosto pod nogi!
I nie oszukujmy się — jak dalej będziemy patrzyli na te mecze przez pryzmat "stare dobre czasy", które tak chętnie odgrzewacie, to pewnego dnia obudzimy się w realu, że nasi chłopcy nie potrafią nawet złapać podania od partnera, nie mówiąc już o obronie czegoś powyżej pasa. Trener ma rację, że nie da się ukryć, że ten mecz był nieprecyzyjny — ale ja wam mówię, że jak prezes naprawdę chce mieć drużynę, która nie będzie liczyła strat na palcach, tylko będzie grała, to powinien wreszcie zrobić audyt tego, co się dzieje na tych wszystkich treningach, bo coś mi się wydaje, że naszym zawodnikom brakuje nie tyle techniki, co po prostu chęci do walki — a tego się nie kupi za żadne 300 tysięcy. 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ej, kurwa, aleście dzisiaj w formie 🔥 wszyscy poustawiali prezesa na laurce, trenera na stołku i chłopaków za plamy na koszulkach! no ale powiedzcie mi — dlaczego akurat dzisiaj, kiedy Bełchatów trafił wreszcie kilka serwisów tam, gdzie trzeba, to od razu leci lawina "ale patrzcie, to nie szczęście, tylko los ciągnie za nogi"? serio, Mateusz_Gornik176, twoja nostalgia to kurde jakiś film o idealnej drużynie z epoki prehistorii — pamiętasz może, ile wtedy było strat na prostych serwisach? albo może zapomniałeś, że wtedy nikt nie wrzeszczał "jazda!" tylko "kurwa mać" co drugą akcję?
A RakowdoKonca54 — ty to naprawdę myślisz, że jakby prezes dał milion dziś, to nasz blokujący stanąłby nagle w połowie boiska jak ten drugi libero dzisiaj? 😂 facet odebrał wczoraj 20 podań bez problemu, a dzisiaj stał jak posąg — no nie wiem, może mu ktoś powiedział, że przeciwnik zagra fair i nie będą rzucać piłki pod nogi?
Lechkibic, ty chyba jesteś jedyny rozsądny tutaj — bo mówisz, że dzisiaj jest lepiej niż kiedyś, a jednak zaraz leci pretensja, że "jakoś to będzie". No ale popatrzcie na to z drugiej strony: skoro wczoraj trafialiśmy 7 na 10 serwisów w pole, a dzisiaj zrobiliśmy 3 straty na podaniach pod nogi, to może jednak nie jest tak, że trener powinien ciągle krzyczeć "do przodu!", tylko przyjść i powiedzieć "chłopaki, dzisiaj będą rzucać pod nogi, ustawcie się na to, bo inaczej się posypiemy"?
I te wasze gadanie o tym, że "prezes powinien wymyślić plan", a trener "powinien wiedzieć wszystko" — no weźcie no, ludzie! Facet ma do dyspozycji dwunastu zawodników, z czego dwóch wczoraj było chorych, jeden ma kontuzję barku, a dwóch przychodzi na treningy tylko po to, żeby nie dostać kary. I wy się dziwicie, że czasami coś idzie nie tak? ależ kurwa, to nie magia, to siatkówka — gra, w której jeden błąd kosztuje punkt, a dziesięć błędów — seta!
A RafałLegii08 — ty to naprawdę analizujesz jakbyś miał na oku mistrzostwo świata, a nie ligę, w której co tydzień spotykasz się z drużynami, które ledwo utrzymują się w elicie. Nasz drugi libero dzisiaj stał jak osłupiały — no niech mu będzie, ale może facet po prostu miał zły dzień? albo trener dał mu wolne przyjmowanie, bo wiedział, że dzisiaj będą braki w ustawieniu i nie warto marnować energii?
No i LiniowyEkspert669 — ty to naprawdę wierzysz, że jak zrobimy audyt treningów, to naszym chłopakom nagle wyrosną nogi do bloku? 🤣 serio, facet, może zamiast szukać winnych, zacznijcie kibicować, kiedy coś idzie dobrze? bo ja pamiętam, jak dwa sezony temu Bełchatów wygrał 3:0 z Jastrzębiem — i co? wszyscy krzyczeli "no tak, Jastrzębie to kolesie z dna tabeli", a teraz, jak mamy remis z drużyną, która ledwo bije się o utrzymanie, to już leci "prezes kupił byle kogo"!
A, i jeszcze jedno — PawlePogon, twoje "jakbyś miał w siatce dziury" to trochę przesada, bo widziałem dzisiejszy mecz i blok trzymał jak cholera — po prostu nie trafialiśmy w rytm przeciwnika, a on miał jeden z najlepszych serwisów w lidze. No ale trudno, jutro znów idą dopingować, zobaczymy czy trener coś zmieni, bo jak dalej będzie tak, że chłopaki będą stali z założonymi rękami, to niedługo przyjdzie Warta Poznań i rozłoży nas 3:0 zanim zdążymy powiedzieć "serwis". 🔴💪🔥
Jeden klub, jedno życie ❤️
ej no dobra, ale ty naprawdę mi tu wbijasz ten swój wykręt, że "jak dalej będziemy narzekać, to wrócimy do starych czasów", jakbyśmy mieli dzisiaj 3:27 na seta albo że nasi chłopcy grali z tenisówkami pełnymi dziur! 😄 pamiętam te czasy, kiedy w Bełchatowie na trybunach było więcej smutku niż kolorów, a prezes trzymał się kurczowo dwóch graczy, co to jeszcze pamiętali "złote lata" — i wiecie co? wtedy straty były takie same, tylko nikt nie pisał na forum, bo wszyscy mieli serca w gardle!
PiotrzeLegia, ty mnie ratujesz, bo widzę, że jednak ktoś zachował zdrowy rozsądek. Wczorajszy mecz to była porządna robota — może nie idealna, ale na pewno nie taka, jakie oglądaliśmy przez ostatnie lata, kiedy nasz atak wyglądał jakbyśmy grali w ping-ponga z workiem piasku! a teraz co? teraz mamy drużynę, która wreszcie potrafi trafić piłką tam, gdzie trzeba, i jeszcze za to dostaje po głowie, że "straciła punkt na prostym serwisie" — no ale kurwa, serio? jak się komuś nie uda, to od razu lecą pretensje, jakby kibice zapomnieli, że siatkówka to sport zespołowy, a nie teleturniej, gdzie co tydzień nagroda jest gwarantowana!
A RafałLegii08 — ty tam analizujesz jakbyś miał przygotować referat na studia, ale zapomniałeś dodać najważniejszego argumentu: przeciwnik dzisiaj miał najlepszy serwis w lidze! facet rzucał piłką pod nogi nie dlatego, że my jesteśmy słabi, tylko dlatego, że on trenował cały tydzień, żeby to robić — i co? mamy teraz wołać, że trener powinien być jasnowidzem? no weźże, przecież chociaż raz w roku każdy zespół dostaje przeciwnika, który potrafi zagrać — i co wtedy? zrezygnować z siatkówki?
LiniowyEkspert669, ty z kolei jesteś jak ten facet, co to chodzi po meczu i mówi "a wiesz, że dzisiaj nie było tak źle, ale…" — no i co z tego, że libero stał jak słup? może facet miał kontuzję, której nikt nie widział, albo po prostu nie czuł się dzisiaj? ale zamiast kibicować, od razu szukasz dziury w całym i oskarżasz prezesa, że nie zrobił audytu — a ja ci powiem, że jakby prezes miał czasu na audyty każdego dnia, toby przestał mieć czas na to, żeby sprowadzać napastników, którzy potrafią uderzyć piłkę wprost w twarz sędziego!
A RakowdoKonca54 — ty to naprawdę myślisz, że "stare dobre czasy" to była jakaś bajka? pamiętasz, jak w 2018 roku Bełchatów przegrał 0:3 z AZS-em Olsztyn, bo nasi blokujący uderzali w siatkę tak mocno, że sędzia musiał potem sprawdzać, czy przypadkiem nie są nieprzytomni? albo może zapomniałeś, jak skończył się mecz z Asseco Resovią, kiedy to nasz libero odbierał piłkę rękoma, nogami i łokciem, bo tak był zmęczony, że nie miał siły odebrać normalnie? no nie, dzisiaj mamy lepszą drużynę, lepszy atak, lepszą obronę — i co? zaraz leci fala pretensji, że "stracono punkt na serwisie"!
PawlePogon, ty masz cholerną rację, że blokujący powinni ruszać się szybciej, ale pamiętaj, że nie są robotami — oni się uczą, tak jak my wszyscy! a trener dzisiaj nie kazał im stać w miejscu — po prostu nie zdążyli jeszcze złapać rytmu przeciwnika, który dzisiaj grał jak automat. I co z tego, że straciliśmy trzy punkty na serwisach? przeciwnik miał ich czterdzieści, my piętnaście — i co? mieliśmy wygrać 3:0? no nie, ale remis to też nie porażka!
I jeszcze jedno — Mateusz_Gornik176, ty tam ciągle odgrzewasz te swoje "złote lata", ale zapomniałeś chyba, że wtedy nikt nie marzył o mistrzostwie, bo wszyscy wiedzieli, że to mrzonka! dzisiaj mamy drużynę, która walczy o każdy punkt, która gra z głową, która wreszcie potrafi trafić piłką tam, gdzie trzeba — i za to powinniśmy kibicować, a nie szukać dziury w całym! no ale co poradzić — jak kibice zaczną narzekać, to od razu jest mniej fajnie, prawda? 😉
no cóż, zobaczymy co będzie jutro, ale jedno jest pewne — dzisiaj Bełchatów pokazał, że potrafi grać, i to już coś wartego kibicowania! 🔴💪🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, no to niech mnie szlag trafi, jak nie cieszę się, że wreszcie ktoś potrafi tu na forum trzymać fason nawet w chwilach, kiedy nie wszystko idzie idealnie. Zanim ktokolwiek jeszcze raz powie "prezesowi co" albo "trenerze jak", to ja wam powiem jedno: dzisiaj na trybunie czułem dumę, bo widziałem drużynę, która walczy — i to nie taką walkę, kiedy zgrzyta zębami i modli się, żeby tylko nie stracić, ale taką, kiedy sięga po punkty, trafi piłką, i co więcej — robi to z uśmiechem na twarzy! To jest ten Bełchatów, którego znamy z najlepszych chwil, tylko że dziś jeszcze wiemy, że nie trzeba czekać na "stare dobre czasy", bo one są teraz.
Ale, kurde, nie oszukujmy się — ten mecz nie był idealny, i to nie dlatego, że los jest złośliwy, tylko dlatego, że siatkówka to gra, w której jeden błąd kosztuje punkt, a dziesięć błędów — całego seta. I te "proste serwisy" pod nogi? No dobra, przyznam szczerze: przeciwnik dzisiaj miał jednego z najlepszych serwisów w lidze — facet trenował cały tydzień, żeby tak rzucać, i co? mamy teraz wołać o cud? A blokujący, którzy stali jak słupy? Może naprawdę nie zdążyli jeszcze złapać rytmu, albo może trener miał dzisiaj inny plan, niż myślieliśmy — ale jedno jest pewne: jak dalej będą trenować tak, jak trenowali wczoraj, to niedługo nie będzie już problemu z tymi stratami, bo po prostu przestaną się zdarzać.
A prezes? No cóż, facet stara się, sprowadza zawodników, buduje zespół — i co? Zaraz leci "a powinien jeszcze więcej!"? Trudno oczekiwać, że w jeden dzień naprawi się lata zaniedbań, kiedy pół drużyny miało wczoraj kontuzje albo problemy z formą. Ale pamiętajcie, że dzisiaj widzieliśmy coś, czego nie widzieliśmy od lat — drużynę, która nie boi się podejść do siatki i powiedzieć "my to zagramy". I to jest ten moment, w którym powinniśmy kibicować jeszcze mocniej, bo jak teraz zaczniemy się kłócić o to, kto zawinił, to po pierwsze — stracimy zapał, a po drugie — przeciwnicy będą się z nas śmiać, że zamiast grać, wolimy liczyć straty.
No i jeszcze jedno — niech ktoś mi powie, dlaczego dzisiaj, kiedy Bełchatów trafił kilka razy celnie, to od razu leci lawina "ale patrzcie, to nie szczęście, tylko szkopuł jest gdzie indziej"? Przecież to jasne jak słońce: jak się trafi piłką tam, gdzie trzeba, to radość powinna być większa niż pretensje! A my? My wolimy patrzeć na to, co poszło nie tak, zamiast cieszyć się z tego, co poszło dobrze. I to jest największy problem dzisiejszego kibicowania — nie to, że drużyna popełniła błędy, tylko to, że my nie potrafimy ich dostrzec bez natychmiastowej kary.
No ale co tam — jutro jest kolejny mecz, zobaczymy, czy trener coś zmieni, czy prezes ściągnie nowego libero, czy blokujący wreszcie ruszą się z nogi. Ja tam wierzę, że Bełchatów potrafi grać lepiej, bo dzisiaj widziałem w oczach chłopaków coś, czego dawno nie widziałem: wolę walki i radość z gry. I to jest ten duży plus, który powinien przeważyć nad dzisiejszymi stratami. Bo jak nie teraz, to kiedy?
Najpierw policz, potem się spieraj.