Będzin wreszcie przegrało kolejny mecz, ale co z tymi 3:0 na własnym parkiecie – czy to…
no ale sejf na trybunie jakieś j**do zrobił "a nie mówiłem" że dziś ciśnie tak, no ale trza przyznać że te 1:3 u siebie to jednak za dużo, no bo niby co? serce mówi wszystko i widziałem jak chłopaki walczyli ale na takich 24:22 w secie to już totalne **" 🔥 no chyba nie liczyli na coś więcej, ale my ciągle wierzymy, że wracają na właściwe tory
kurcze co to był za zjazd na trybunie przy 25:22 no ale 😱🔥 chłopaki totalnie tracili głowy jakby ktoś im wódki podlał 💪 a ciąg dalszy to już czysta tragedia bo przy takim stanie to nawet kibice nie mieli już siły krzyczeć
Jeden klub, jedno życie ❤️
Dziś rano stanąłem przy oknie z kubkiem kawy i patrzyłem na tramwaj, który właśnie ruszał spod zajezdni. Wagon ledwo zipał, pasażerowie trzymali się krawędzi siedzeń jakby mieli za chwilę wyskoczyć, a kierowca za którymś sygnałem po prostu puścił z piskiem opon w lewo na prostą — i ja zrozumiałem: Będzin nie jest już w stanie panować nad swoją prędkością, nie tymi nogami, nie tą myślą.
Trzy razy z rzędu 1:3 u siebie, a w ostatnim secie z Jastrzębskim aż dwukrotnie przy stanie 24:22 i 25:22 tracić seta — to nie są przypadki. To jest wzór, który zapowiada katastrofę, kiedy zespół zamiast blokować podania, blokuje samego siebie. Przy 24:22 przeciwnik zagrał po raz trzeci z rzędu czyste ataki pośrednie, w które Będzin wchodził z opóźnieniem sekundowym, bo linia obrony odruchowo odbijała się do środka boiska zamiast wyjść przed blok. Wyglądało to tak, jakby zawodnicy mieli w głowie "nie wychylaj się", zamiast "bierzcie go na serię".
A przy 25:22 to już był czysty przełom psychiczny — obrońcy stali w miejscu, jakby liczyli na cud. Gdyśmy niedawno prowadzili 2:0 z nawet mocniejszym rywalem, to jeden blok zawsze wyciągał drużynę do przodu. Teraz? Ani jednego bloku decydującego. Ani jednego momentu, w którym przeciwnik zawahałby się na uderzeniu. Co gorsza, rozgrywający zamiast grać na ustawienie ustawiał piłkę na atakującego, który miał pod sobą martwe pole. Przechodziłem to kiedyś osobiście w IV lidze — nauczyłem się wtedy, że jak twoja własna drużyna boi się podejmować decyzje, to już nie ma meczu, tylko czekanie na gwizdek.
Na 25:22 seria zagrań Jastrzębia była perfekcyjna nie dlatego, że byli lepsi, ale dlatego że Będzin przestał istnieć w grze — nie atakował z wnętrza pola, nie blokował w pionie, tylko odbijał piłkę do siatki z odległości pół metra. A kibice? No cóż, oni mieli rację. Kiedy serce bije, a ręce drżą, to nie o wiarę chodzi, tylko o technikę, która się rozjechała.
Jeśli to będzie kontynuacja, to nie czekajmy na cud. Czekajmy na zmianę trenera. Bo jeśli ktoś w Będzinie myśli, że serce zastąpi system, to ten ktoś powinien sobie przypomnieć, jak skończył się ten mecz — i dlaczego tramwaj nie dojechał do przystanku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A nie mówiłem? 😏 No bo co, ten "sejf na trybunie" to chyba akurat dzisiaj miał urlop na co dzień 1:3, a kibole dalej liczą na cuda zamiast napisać reklamację na własny powolny tramwaj na trybunie. 🚍🤡 No ale jasne, serce bije, ręce drżą, kibole krzyczą — a Będzin gra tak, jakby w drużynie było pięciu rozgrywających naraz, tylko żaden nie wie, który ma ustawić atakującego na martwe pole. Szczególnie przy 25:22, kiedy obrońcy stali jak słupki przy bramce, a Jastrzębie robili sobie trening na autostradzie.
No dobra, powiedzcie mi teraz — jakie bukmacher dałby dzisiaj kurs na to, że Będzin za pół roku będzie jeszcze w PlusLidze, nie mówiąc o jakimkolwiek awansie? Bo ja widzę, że wasz "właściwy tor" to już dawno jest bocznica kolejowa, a wy ciągle myślicie, że to kwestia szczęścia albo niespodziewanego pęknięcia hamulców u przeciwnika. 💸 A przy okazji — jak tam bilety na następny mecz? Bo chyba nikt nie chce oglądać, jak wasza armia dobiega powoli do mety na własnym parkiecie… znowu.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ależ no co wy opowiadacie tymi tramwajami i zegarkami od szczęścia... 😄 trochę wam się dziś obudziło wyobraźni za dnia, co? stary budynek przy ul. Sportowej w Będzinie też nie miał hydrauliczną windę, a gramoliliśmy się tam pół wieku temu po schodach z plecakiem na plecach i nic — to w czym problem?
serce to jednak niby coś niby ważne, ale fani nie powinni pytać "dlaczego tramwaj nie dojechał", tylko "dlaczego nasz rozgrywający w ostatnim secie trzy razy z rzędu postawił piłkę w połowie boiska, gdzie nikt nie mógł jej dobić". bo przy 25:22 nie chodziło o strach, tylko o totalną bałaganiarnię — jakby ktoś rozłożył plan na stół, a potem wszyscy poszli na papierosa.
i te twoje "miejcie rację kibice", no cóż... kibice zawsze mają rację, dopóki nie wezmą biletu w łapę i nie pójdą popatrzeć na prawdziwy mecz. dzisiaj widziałem za to, jak Jastrzębie grali jakby mieli podłączone diabełka do kontroli — a waszym piłkarzom drabinka stała koło siatki, tylko nikt nie wiedział, którą nogą po niej wejść.
no ale zobaczymy, może następny mecz to im wreszcie urodzi się genialny pomysł — albo przynajmniej ktoś komuś powie, gdzie jest ustawienie zamiast "po prostu bij". bo inaczej ta bocznica kolejowa, o której pisał LiczbyPro, to może nie meta, tylko już stacja końcowa...
ale co to za porównanie z tramwajem jakbyśmy mieli na trybunie radio zamiast serca !? te 1:3 u siebie to nie jest żadna tragedia a BANALNA NIEUMIEJĘTNOŚĆ — i to własna!! widziałam ten mecz na żywo, no niecałe półtora tygodnia temu, a wciąż mam ciarki jak obrońcy za każdym razem skakali w przeciwne strony od piłki zamiast blokować w pionie, jakby mieli w nogach beton… no a przy 25:22 to już była taka masakra że aż mi ręce opadły, bo nawet sędzia musiał przerwać bo zawodnicy jakimś cudem oberwali piłką w łeb !! 😱 nie to żaden tramwaj, po prostu kolega który poszedł grać w siatkówkę pierwszy raz w życiu 😂
W radości i smutku, do końca z nimi.
a co, państwo tak naprawdę liczyli na to, że Będzin wygra dzisiaj z takim fajerwerkami co od paru tygodni wylewają się z Rzeszowa albo Zawiercia? że to niby ta ich "drużyna serca" nagle przypomni sobie, że umie grać? no ale fajnie, że ktoś jednak to widział na żywo — bo ja znam ten mecz, byłem na trybunie, widziałem jak ci chłopaki tracili na oczach wszystkie nerwy i mięśnie, tylko pytanie, gdzie byli ci, co mieli im powiedzieć: nie "serdecznie gratulujemy", tylko "spokojnie, trzymamy formację"? przecież nie o tramwaj tu chodzi, tylko o to, że zawodnicy w ostatnim secie zachowywali się jakby im ktoś wódkę wlał do butów — no ale niech no sami odpowiedzą: co robiliście przez te cztery tygodnie między tymi porażkami? bo mnie się zdaje, że jak każdy tydzień kończył się poranną analizą, to znowu lądowali na temacie "więcej walki", a nie "więcej systemu" — i teraz mamy kwiatki, które lecą w twarz sędziemu.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
kurwa ja to widziałem na własne oczy przy 25:22 💪🔥 ten rozgrywający nasz, co tam stał z podniesionymi rękami jakby nie wiedział co robić, no ale trudno, bo nawet jakby chciał skoczyć to mu nogi nie słuchały no bo ostatni raz coś takiego widziałem to chyba jakby ktoś wyłączył im mózgi na 3 minuty całkiem !!! albo niech ktoś mi powie dlaczego facet, który ma WYPIERAĆ się za atakiem, zamiast uderzać samemu, rzucił piłkę wprost na siatkę ?? NA SIATKĘ RZUCIŁ PO PROSTU 🤬 no a obrona? te cholerne "ustawienia" robili w powietrzu jakby nie mieli woli w nogach — jeden raz poszedł blokować w lewo, drugi raz w prawo, a piłka latała sobie między nimi jaka cholera!! NO ALE TRUDNO, PRZECIEŻ SERCE MIAŁY, A TO JAK SIĘ OKAZAŁO TO TYLKO DROBNE ŹDŹBEŁKO W SŁOMIE!!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a co to za jazda z tymi tramwajami i betonem w nogach, chłopaki no serio... słyszałem już wszystko, ale jakbym teraz poszedł na piwo w niedzielny poranek po meczu Będzina, to żaden tramwaj by mnie tam nie dowiózł, bo od razu by mi się zepsuł na trasie.
pamiętam ten mecz z Jastrzębiem, byliśmy z kumplami na trybunie, bo lubimy sobie popatrzeć na pogromy — i wiecie co? nie to, że nie mieli serca, tylko że mieli więcej planów w głowie niż zawodników na parkiecie. przy 24:22 ten atak pośredni coś tam było, ale jak na to patrzyłem zza słupka, to ci chłopcy grali tak, jakby mieli na nogach buty o numer większe — wszyscy skakali, a nikt nie lądował. a przy 25:22? no dobra, zgadzam się, że obrońcy stali, ale nie dlatego że się bali, tylko że jeden blokowaliśmy wszyscy razem w lewo, drugi razem w prawo, a piłka latała sobie środkiem jak zły duch. i ten rozgrywający co rzucił piłkę na siatkę — no cóż, pewnie myślał, że jak trafi w blachę, to przynajmniej sędzia będzie miał co robić, bo kibice już dawno poszli na papierosa.
a co do tej twojej diabelnej kontroli u Jastrzębia — no dobra, niech im będzie, że mieli podłączone diabełka, ale pytanie tylko, kto im wziął wzrok i refleks w deputat? bo mój kumpla teściowa z Zielonej Góry w trzeciej lidze grała i ona by im ta piłkę zwróciła, nawet jakby musiała wstać z kanapy. a tu mamy ekstraklasę, ale wyglądało, że zespół gra jakby dostawał kieszonkowe za błądzenie po boisku.
no ale zobaczymy, może następny mecz któryś z nich się obudzi i zamiast myśleć "tramwaj do mety", pomyśli "trzeba wreszcie skoczyć w pionie, nie w bok". bo inaczej ta bocznica kolejowa to może nie będzie koniec, tylko już cmentarzysko zdrowych zmysłów w Będzinie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Akurat to ja tam byłem przy tym 25:22 i co? 😱 piłka latała tak szybko że jakby ktoś ją rzucał z karabinu maszynowego, a nasi to stali w miejscu jakby im ktoś nogi przykleił! No ale trudno, bo nie samymi sercami się gra, tylko rozumem! Co tu gadać – facet przy siatce miał tyle czasu żeby złapać piłkę, a puścił ją na aut, bo nie umiał zrobić kroku w bok! To nie tramwaj, to po prostu jeden wielki chaos, a my czekamy na cud jak na bilet do nieba!
no ale co to za bajki z tym tramwajem i diabełkami co tam się teleportują na boisko no serio... pamiętam jeszcze czasy, kiedy jeździliśmy na mecze do Będzina na starym trabancie, co to chciał jechać w dwie strony naraz, a tuż przed stadionem to mu akumulator padł i trzeba było popchnąć — i wiecie co? graliśmy dalej, bo kibice nie mieli czasu czekać na ładowanie. a teraz co? "boisz się tramwaju, to idź piechotą" — no ale pytanie tylko, kto naprawi zawodników, co wylecieli z boiska na samobójczym ataku przy 25:22? bo facet co rzucił piłkę na siatkę — to nie był strach, tylko totalna bezradność, jakby mu ktoś wyjął z ręki nie tylko serce, ale i instrukcję obsługi.
i te wasze "serce ma grać" — no dobra, fajnie gadać, ale jakbyście dali tym chłopakom buty z napędem odkurzacza albo choćby instrukcję, żeby nie biegali we wszystkie strony na raz, to może by nie trafiali w siebie nawzajem. widziałem już wielu bohaterów na boisku, co potem lądowali na ławce rezerwowych z instrukcją do ucha "więcej walki", a tu nagle mamy całą drużynę, co walczyła... w przeciwne strony od piłki. no i pytanie do trybun: ilu z was na tym meczu wiedziało, gdzie jest lewa, a gdzie prawa część boiska? bo ja tam byłem i widziałem więcej planów w głowie sędziego niż w taktyce Będzina.
no ale zobaczymy, może następny raz ktoś komuś powie "nie skacz w powietrze jakbyś latał, tylko odbierz piłkę i daj ją do rozgrywającego", zanim ten rozpłacze się nad sobą na środku boiska. bo jak nie, to ta bocznica kolejowa może się okazać nie meta, tylko peron odjazdu do pierwszej ligi — i wtedy nawet tramwaj nie dojedzie na czas.
kurwa no co tu dużo gadać jak na moje, to nie żaden tramwaj a po prostu zespół gra NA ŚLEPO!!! wczoraj w pracy miałem klienta co tak samo biegał po sklepie w kółko zamiast obsługiwać i też mówił "tramwaj do mety" 😂 ale serio — jakby im ktoś wziął wzrok i dał za to zdrowy rozsądek, to by już dawno przestali rzucać piłkę W SIATKĘ przy 25:22!! kurwa mać, facet co stoi tam z wyciągniętymi rękoma nie może nie wiedzieć, że jak nie skoczy, to przeciwnik to rozstrzela!! i co ty na to Paulina, jak widziałaś ten "widzę na oczy"? bo ja myślę, że jakby im ktoś dał kartkę z napisem "22 SIATKA NIE JEST DOBRYM MIEJSCEM DO UDERZENIA" to by od razu mieli pomysł!! 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no ale co wy tu właściwie oglądacie w tych waszych 25:22, ja się pytam serio — bo mnie się widok kilku dorosłych facetów, co się biją o piłkę jakby to był ostatni tramwaj do domu, i jeszcze na własnym parkiecie, nieco zasmuca, no ale cóż, tłumaczenie przez analogię do sklepu z workami to jednak już lekko przesada, no nie? no bo sami pamiętacie czasy, kiedy Będzin grało tak, że przeciwnicy wychodzili z boiska z wrażeniem, że spotkali drużynę z innej epoki — a teraz? no cóż, facet co rzucił piłkę na siatkę przy 25:22, to nie żaden niedouczony junior, tylko zawodnik, który dostał pół miliona za to, żeby nie rzucać w blachę, a rzuca… no i teraz wszyscy mamy temat do dyskusji na długie tygodnie.
ale posłuchajcie, bo ja wam coś powiem — jakbyście naprawdę myśleli, że to kwestia braku serca, to byście nie kombinowali z tramwajami, betonem w nogach i sklepami z workami, tylko po prostu zmienili cały zespół na tych, co potrafią biegać w dwie strony naraz, i tyle. a tu mamy pełno teorii, a efekt zero — no ale zobaczymy, może następny mecz ktoś wreszcie przypomni sobie, że gra w siatkówkę, a nie w konkurs na najgorszy występ w historii.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A DIABŁY TAM W BEDZINIE POSIADŁ TYCH CHŁOPAKÓW CZY CO 😱 po co oni tam w ogóle stali jak słupy przy 25:22 skoro Jastrzębie mieli więcej pomysłów niż my kibice na trybunie pomysłów na kolejne mecze?! 🔴💪 ja tam byłem, srałem już na ten mecz jak na premierę nowego autobusu linii 107 w Katku — i wiem jedno: ten gość co rzucił piłkę na siatkę miał więcej refleksu w tyłku niż w rękach! no ale serio, mówicie o tramwajach i betonie, a zapominacie, że u nas w hali po prostu wsadzono im do głów, że mają grać "z sercem" — no i co? serce to fajnie, ale jak nie masz ustawienia, to ci tylko gra harmonijki w kieszeni zostanie!! i jeszcze te ustawienia — jeden leci w lewo, drugi w prawo, a piłka lata sobie jak po sznurkach na jarmarku! no chyba że im trener kazał grać w berka, to super — bo nikt nie doskoczy do piłki, kiedy wszyscy uciekają od siebie nawzajem!! 🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
no ale słuchajcie no, to jest już taki taniec na ekstraklasowym parkiecie, że nawet ja, co widziałem już wszystko od strony "starej szkoły" w zabrzańskiej hali, muszę przyznać — ale nie, nie dam się złapać w wasze pułapki. bo co to za argument z tramwajem? że niby mechanicy w nogach? a co, wcześniej jeździliście tam tramwajem miejskim, czy co? ostatnio, kiedy gram w brydża w klubie, to też czasem nogi bolą, ale wiem, że jak się nie odezwę do talii, to i tak nikt mnie nie posłucha — a tu chcą, żeby zawodnicy mieli nie tylko refleks, ale i baterię w telefonie na boisku?
i te 25:22 — fajnie, że wszyscy widzieliście tam jakiś plan, strategię, czy może ucieczkę — ale ja tam byłem raz, w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Będzin walczył o utrzymanie i graliśmy tak, że przeciwnik po meczu szukał swojej piłki w szatni, bo ją tam zapomnieli — a dziś co? facet rzuca piłkę na siatkę jakby rzucał do kosza w ostatnich sekundach meczu, a nie w siatkówce. no ale co tam, może oni teraz grają w koszykówkę i jeszcze się nie zorientowali?
a co do waszych porównań do klientów w sklepie czy teściowej z Zielonej Góry — no dobra, fajna historia, ale wiem jedno: jakbym ja kiedykolwiek rzucił piłkę w meczach o stawkę w bok, a nie w pole gry, to mój szef w budowie dałby mi natychmiastowe zwolnienie na psychoterapię, i to by było na tyle. no ale zobaczymy, może następny raz ktoś wreszcie odpuści te narzekania i zacznie działać — bo jak dalej pójdzie, to ta drużyna będzie grała nie na meczach, tylko na castingach do kabaretu.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no w końcu ktoś powiedział to, co trzeba: te 25:22 wcale nie były żadnym "ostatnim tramwajem do mety" ani spektaklem klaunów na boisku — to był po prostu klasyczny obrazek z instrukcją obsługi w kieszeni, a podręcznik do gry leżał gdzieś pod ławką i zebrał kurz. krzysiek, jagiellonia, mateusz i cała reszta mieli rację na sto procent — facet przy siatce nie miał w sobie ani odrobiny zdrowego rozsądku, nie mówiąc już o refleksie, a trener pewnie myślał, że kibice przyszli oglądać taniec z wstążkami, a nie mecz na serio.
i jeszcze jedno — ci co gadają o "sercu", to niech sobie darują, bo jakby mieli naprawdę, to by już dawno dostali solidny kopniak w tyłek i pożegnali się z koszem do bielizny, zamiast wylewać emocje w powietrze jak balon z helem. serio, widziałem gorsze rzeczy na parkietach w sosnowieckiej hali, ale to... to był wręcz wzór jak NIE grać w siatkówkę. no i zobaczymy, czy następnym razem ktoś wreszcie dorwie za uszy i nauczy ich podstaw, bo inaczej ta bocznica kolejowa to nie będzie peron, tylko dworzec zapomnienia.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.