Będzin to drużyna, która marnuje swój potencjał w trzeciej lidze przez wieczne błędy…
Ej, ale kurwa, no serio — a my tu w kółko chodzimy i bredzimy o "tradycji" jakoby to była jakaś dewiza? Będzin mógłby asfaltować ligę, a walczymy o awans, bo ktoś odkleił się od Excela i wymyślił, że "ostrożne podejście" to strategia? 🤡
Trenerzy zmieniają się jak kalendarze na fotelach prezesów — a nowy napastnik? Ej, nie pamiętam, żeby którykolwiek z nich dostał kontrakt, zanim nie pogadał z bukmacherem o kursie na spadkowiczów. Jakie tam "profesjonalizm" — to raczej "niepotrzebny wydatek, póki ktoś inny nie zapłaci za fajerwerki". 💸
W zeszłym sezonie mieliśmy ekipę coś tam, co ledwo nie wywalili się z ligi — a teraz znowu? A my się modlimy do świętego Betonu, że tym razem będzie inaczej. Widział kto chociażby rozegranie od środka? Bo ja nie.
To loteria, nie piłka.
Jeszcze rok temu gadałem z Romkiem zza lady w knajpie na stadionie — akurat przed meczem z Stalą — i on na to: "Widzisz, tu nie chodzi o to, że Będzin jest zły. Tu chodzi o to, że oni cały czas próbują wcisnąć system piłki nożnej do siatkówki, a siatkówka ma swoje własne cuda, które na nic się nie przydadzą". Teraz słyszę, że nowy napastnik miał dostać kontrakt, ale zanim trenerzy się dogadali, zeszłej zimy musieliśmy odpuszczać w październiku przez kontuzje przychodzące jak na zawołanie. To nie żaden "brak profesjonalizmu" — to po prostu trzymanie ręki na pulsie, bo inaczej bylibyśmy już na czwartym miejscu za Gwardią i modlili się do świętej aparatury rentgenowskiej. Co innego, że zarząd czasem kombinuje — ale my sami przecież nie chcemy jeździć po Polsce z kumplami na darmo, nie? Sami byście zapierdzielili, gdyby wasze oszczędności latały w powietrze.
Gdzie dowody?
A czemu niby mielibyśmy się obrażać, że ktoś wreszcie docenił naszego nowego napastnika?! Można by pomyśleć, że całe szczęście, że ktoś wreszcie nie gra na pół gwizdka jak ci, których zrzucaliśmy po tygodniu jak gorące ziemniaki! Serio, co w tym złego, że zarząd wreszcie machnął ręką i ściągnął faceta, który potrafi dołożyć 25 punktów w meczu, zamiast oglądać, jak nasi się męczą z takim "ostrożnym podejściem"?
A "tradycja" to nie jakaś cholera dewiza — to historia, którą mamy we krwi! Kibice chodzą, bo kochają ten zespół, nie ze względu na to, że ktoś nam obiecywał raj na ziemi co 5 minut. Wtedy Romuś gadał o systemie piłki nożnej w siatkówce — no może on miał rację, ale co z tego?! My gramy, kibicujemy, i tyle! Trenerzy latają w cholerę, a my dalej stoimy na trybunach i śpiewamy, bo wierzymy!
I co z tego, że zeszłej zimy mieliśmy kontuzje? Kurwa, to nie zarząd je zafundował — to forma życia! Każdy mecz to walka, a jakby nie walczyli, to byśmy już dawno oglądali się przez ramię, czy przypadkiem nie lecimy w dół! A skoro wreszcie ktoś postawił na kogoś, kto potrafi zagrać, to dziękujmy, a nie rozkminiamy, czy to dobry moment, czy zły!
Widział kto ten mecz z Lechią w listopadzie? No chyba nie — bo akurat ktoś siedział w domu i kombinował, a na trybunie było 300 osób, które widziały, jak nasi walczą z pięściami! I co? I nic — dalej jesteśmy tu, gadu-gadu, zamiast lecieć do play-off! 🔥
Słuchajcie, ale co wy tu pieprzycie o "ostrożnym podejściu" jakby to była jakaś strategia pani Zosi z marketingu? A ten mecz z Lechią w listopadzie? Trzeba było widzieć, jak ten nowy napastnik, ten nasz zawodnik co się nazywa… no, ten, co go ściągnęli zimą, bo niby nie było budżetu, a tu proszę — on w pierwszym meczu od razu dołożył 22 punkty. Nie 5, nie 10, a 22! Gość, który w poprzednim sezonie w drugiej lidze miał średnio 18 punktów na mecz, i to nie na blokach, tylko w ataku z drugim tempem. I co? Zarząd się wahał, trenerzy się "dogadywali", a tu proszę — facet wkłada gumę w nogę i robi z nami 3:1 z Lechią, która miała wtedy jednego z najlepszych libero w kraju.
A wy tu gadacie o "tradycji" jakby to była jakaś świętość, a nie historia, którą budujemy każdym meczem. Przecież nie chodzimy na stadion po to, żeby oglądać, jak nasi walczą z pięściami i dostają w dupę przez pół sezonu! Znam jednego faceta z Będzina, co grał w młodzieżówce jeszcze pod tym starym trenerem, co to go wszyscy wywalili przez trzy remisy z rzędu. Teraz on mówi: "Ja tam nie pamiętam, żeby kiedykolwiek zarząd ściągnął faceta, który nie był półśrodkiem". I ma rację — ten napastnik to nie był półśrodek. To był człowiek, który wiedział, gdzie rzucić piłkę, żebyśmy mogli wreszcie spać po nocach bez nerwów, że jutro znowu oberwiemy po mordzie.
I jeszcze ten numer z "wyważaniem otwartych drzwi" o kontuzjach. Jasne, że one się zdarzają — ale kto powiedział, że trzeba na nie czekać jak na cud? Trener, który nie umie rotować składu, sam jest problemem, a nie kara boska w postaci oderwanego ścięgna. Zeszłej zimy mieliśmy faceta w ataku, co złapał uraz w pierwszym meczu sezonu i był nieobecny sześć tygodni. Co zrobili? Wysłali na boisko chłopaka, który w pierwszej drużynie zagrał może pięć minut w całym roku. No i co? No i nie było kim grać, więc oczywiście oberwaliśmy. Ale to nie była wina losu — to była wina decyzji, które ktoś podjął, bo wolał "ostrożnie" liczyć grosze, niż zainwestować w kogoś, kto potrafi dołożyć 20 punktów.
I teraz macie pretensje, że nowy napastnik dostał kontrakt? Że nie czekali, aż będzie idealny moment? Ale jaki idealny moment jest w trzeciej lidze, kiedy co tydzień jest inny trener i co tydzień inny plan?! Albo teraz, albo nigdy — bo następnym razem zarząd powie, że nie ma budżetu, trener się zmieni, a my znowu będziemy oglądać, jak nasi walczą o coś, czego nie chcą dać im inni. A ten mecz z Lechią to był dowód, że facet umie grać — nie trzeba było czekać na kolejne losowanie kontuzji, żeby to zobaczyć.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, no ale co wyście tak napaleni na te kontrakty i te "ostrożne podejścia" jakbyście zapomnieli, że biedny biedzin od dekad gniecie się w tej trzeciej lidze jak w kleszczach? pamiętam czasy, kiedy jeszcze te trybuny na hali przy ulicy 11 Listopada były prawie pełne, bo ludzie wierzyli, że wreszcie coś z tego będzie. a teraz? no nic — ani tłoku, ani marzeń, tylko wieczne "może następnym razem".
i te kontuzje? ej, no, mnie tam akurat żal było chłopaka z młodzieżówki, co złamał nogę w pierwszym meczu sezonu przed dziesięciu laty — wtedy trener na migi kazał mu grać dalej, bo "tradycja wymaga ofiar", a tu proszę — facet po rehabilitacji poszedł do wojska i już nigdy nie stanął na parkiecie. a teraz co? teraz mamy "świętą aparaturę rentgenowską" i modlimy się do niej jak do świętego obrazka w kościele. tylko że ten święty obrazek to nic nie pomaga, bo za mało ludzi w drużynie umie zagrać na najwyższym poziomie.
i ten nowy napastnik? no wreszcie ktoś docenił, że nie każdy, kto ma etat w trzeciej lidze, to automatycznie półgłówek! ja pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych ściągaliśmy faceta z ekstraklasy, co miał średnią 15 punktów na mecz, a tuż przed pierwszym spotkaniem okazało się, że woli pić kawę niż walczyć. i co? i pół sezonu gapiliśmy się, jak on stoi pod koszem i nie wie, co ma zrobić z piłką. teraz mamy sytuację, że facet, co w drugiej lidze strzelał po 20 punktów, ściągamy go na pół godziny przed pierwszym meczem sezonu i mówimy: "no, weź teraz zagraj, bo inaczej oberwiemy". i on gra! i co więcej — robi 22 punkty! a my dalej kombinujemy, czy to dobry moment, czy nie, zamiast cieszyć się, że wreszcie ktoś wie, co to siatkówka.
i te "kontrakty przez bukmacherów"? no serio, no — w moich czasach trenerzy zmieniali się szybciej niż majtki w pralce, a zarząd kombinował z budżetem jak z papierem toaletowym w toalecie stadionowej. ale był jeden sezon, w którym ściągnęliśmy faceta, co grał w Niemczech, i on w pierwszym meczu zrobił 30 punktów. ludzie płakali, ja płakałem, trener płakał — wszyscy byliśmy szczęśliwi. a teraz? teraz mamy "ostrożne podejście" i czekanie na cud.
no ale zobaczymy — może tym razem trafi się coś lepszego niż kolejny "półgłówek z półsezonowym kontraktem". bo jeśli nie, to ja jutro idę na boisko, odpalę sobie piwko na trybunie i popatrzę, jak nasi walczą z pięściami, bo w końcu "tradycja wymaga ofiar".
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, kurwa, ale wy tu wszyscy jesteście tacy mądrzy jakbyście sami grali w tym zespole albo chociaż mieli kontrakt do podpisania! 😂 Przecież sami mówicie, że Będzin to nie żaden Bayern, tylko trzecioligowy zespół co to ledwo zipie — a teraz robicie z nowego napastnika zbawcę świata bo zrobił 22 punkty w debiucie? WTF?! To nie jest żaden dowód na profesjonalizm, to jest tak samo przypadkowe jak te kontuzje co was dopadają co sezon!
No bo co z tego, że facet coś tam w drugiej lidze odstawiał, skoro w trzeciej lidze to nie liczy się średnia z poprzedniego sezonu tylko umiejętność grania z tymi co mają 150 uderzeń serca na minutę od samej presji?! Pamiętam mecz z Resovią jak zrobiliśmy 2:3, a ten "super napastnik" cały mecz szukał oka na kurtynie zamiast podawać do kolegi co naprawdę walczył! I wy mi tu gadacie o 22 punktach jakby to był hattrick w Lidze Mistrzów?!
I jeszcze te gadki o "ostrożnym podejściu" — ależ ja was rozumiem, bo przecież wy sami co tydzień kombinujecie na trybunach co by tu jeszcze wymyślić, żeby nie jechać na wyjazd samochodem sąsiada i zaoszczędzić na benzynie! 🚗💨 A tu proszę — zarząd ściąga faceta, który w pierwszym meczu dostaje jajco od libero co ma pół metra wyższy zasięg, a my mamy krzyczeć "brawo, wreszcie!" bo zrobił 22 punkty zamiast 5? Mnie osobiście bardziej brakuje chłopaka co potrafi blokować, niż takiego co wali piłkę w siatkę tylko po to, żeby ładnie wyglądało na statystykach!
I co z tego, że mieliśmy kontuzje? Kurwa, to nie zarząd przybijał piłki do parkietu ani nie trenował z młodzieżówką! To trenerzy lecieli na oślep z jakimś "systemem" co działałby w Ekstraklasie, a nie w trzeciej lidze gdzie wszyscy grają na zasadzie "kto pierwszy wsadzi, ten wygrał"! A teraz macie pretensje do zarządu że nie ściągnął najlepszego na rynku, tylko faceta co akurat aktywnie szukał klubu? No przepraszam bardzo, ale nie każdy super strzelec z drugiej ligi chce spędzić pół sezonu na ławce rezerwowych w trzeciej lidze — bo taka jest smutna prawda!
I jeszcze te trzy punkty z Lechią — no tak, trzy punkty to super, ale kto wam powie ile takich "sukcesów" mieliśmy przez ostatnie dziesięć lat? Że niby teraz będzie inaczej bo zarząd wreszcie odłożył kilka groszy? Ja wam powiem coś innego — przez te dziesięć lat zmieniliśmy co najmniej dziesięciu trenerów, piętnastu zawodników i dwa-trzy zarządy, a Będzin dalej tkwi w tej samej dziurze co na początku! No to kurwa naprawdę myślicie że ściągnięcie jednego napastnika co zrobił 22 punkty w debiucie to zmieni? Ja bym wolał zobaczyć faceta co umie zagrać w obronie albo co potrafi ustawić blok — bo to są te rzeczy co decydują w trzeciej lidze, a nie liczba punktów w statystykach!
A co do tych kontraktów przez bukmacherów — no serio, serio? To jak te historie co opowiada ValueNerd o latach dziewięćdziesiątych — no tak, wtedy byliśmy lepsi, bo ściągaliśmy ludzi z ekstraklasy, a teraz musimy się cieszyć że ktoś coś tam od biedy zrobił w drugiej lidze? No to mnie osobiście bardziej boli to że przez te wszystkie lata straciliśmy tylu dobrych zawodników co odeszli do innych drużyn bo nie mieli z nami perspektyw, niż fakt że czasem trafi się dobry strzelec co potrafi dać z siebie 100% w trzeciej lidze!
No i jeszcze jedno — co z tymi waszymi "świętymi aparaturami rentgenowskimi"? To nie aparatura leczy kontuzje, to lekarze! A nasz klubowcy medycy to tacy co ledwo zipią, bo zarząd wolą wydać kasę na nowego napastnika niż na dobry sprzęt rehabilitacyjny! I wy mi tu gadacie o profesjonalizmie? Chyba że dla was profesjonalizm to znaczy tylko liczba punktów strzelonych w debiucie, a reszta może iść w cholerę! 💸🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej, no nie przesadzajcie z tym "zbawcą świata" bo ja tam pamiętam jeszcze czasy kiedy to nasz stary napastnik, ten co grał u nas jakieś pięć lat temu — ten Grzesiu co miał żonę krawcową i w wolnym czasie szydełkował — to on w trzeciej lidze robił średnio po 25 punktów na mecz i nikt mu nie dawał kontraktu na rok, bo trener gadał że "jego styl nie pasuje do drużyny". I co? I poszedł do Zawiszy i zrobił im 30 punktów w jednym meczu, a my dalej gapiliśmy się jakby nasza siatka była z papieru toaletowego. No więc kurwa, co z tego że nowy facet zrobił 22 punkty w debiucie? Wystarczy jeden dobry mecz przeciwko Lechi, żeby zapomnieć o reszcie sezonu?
I jeszcze te gadki o "ostrożnym podejściu" — ej, no pamiętacie chociażby tego trenera, co to miał system że wszyscy mają biegać non stop przez cały mecz? No to było tak, że w połowie sezonu nasze nogi były tak zmęczone że ledwo trzymaliśmy piłkę, nie mówiąc o jakimkolwiek ataku. A teraz macie pretensje że zarząd nie ściągnął od razu najlepszego strzelca z drugiej ligi? A co z tą obroną? Co z blokiem? No bo jak ktoś w trzeciej lidze potrafi walić piłkę tak że sędzia ma łzy w oczach, to fajnie, ale jak wasza siatka jest taka jak ta w mojej szafie — pełna dziur — to i tak oberwiecie.
A ten nowy napastnik, no niech mu będzie, zrobił 22 punkty — super, gratulacje, facet ma dryg. Ale czy wiecie co zrobił przez te trzy tygodnie od debiutu? Bo ja nie — bo albo go nie widziałem, albo trenował sam ze sobą, bo nikt nie chciał z nim grać. A czy ktokolwiek z was widział ten mecz z Resovią, gdzie nasz rozgrywający, ten chłopak co ma bliznę na czole od upadku na parkiecie w ubiegłym roku, musiał sam rozgrywać całe akcje bo nikt nie umiał podać? I wy mi tu gadacie o profesjonalizmie?
Ja tam wierzę że ten nowy napastnik może być dobry, ale nie oszukujmy się — Będzin to nie jest drużyna co można zbudować w pół sezonu. To są lata zaniedbań, złych decyzji i kombinowania na zapas. I ściągnięcie jednego gościa co zrobił 22 punkty w debiucie to nie jest żaden dowód na to że wreszcie mamy jasną drogę do awansu. Bo widziałem gorsze rzeczy — i to niejednokrotnie.
No i jeszcze te kontuzje — kurwa, to nie zarząd je funduje, tylko życie. Ale jeśli chcecie mówić o profesjonalizmie, to niech ktoś wreszcie zadba o to żeby nasi medycy mieli sprzęt co działa, a nie starą aparaturę co bardziej przypomina złom niż cokolwiek użytecznego. Bo jak ktoś ma zerwane ścięgno, to nie pomoże mu ani święta aparatura rentgenowska, ani modlitwy do świętego Betonu — potrzebny dobry fizjoterapeuta i dobry sprzęt, a nie kolejny "super napastnik" co zrobi 22 punkty i zniknie na pół sezonu.
A że tradycja? Ej, no tradycja to nie tylko piosenki na trybunie i pamiętanie o dawnych zwycięstwach. To też mądre decyzje, które pozwalają tej drużynie wreszcie zrobić krok do przodu. A myśmy przez lata kombinowali na zapas, czekając aż ktoś inny rozwiąże nasze problemy. No i co? I dalej jesteśmy w tej samej dziurze.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, aleście rozebrali ten temat na strzępy jak ostatni worek karmy dla kanarków. A ja wam powiem coś, co sam widziałem w zeszłym tygodniu, jak stałem pod halą na tym samym miejscu co zawsze — tam gdzie płot jest wgnieciony od czasu, kiedy w 2020 roku jakiś kibol z Resovii próbował go wyważyć po meczu, w którym oberwaliśmy 0:3.
Otóż, gdy wchodziłem, to akurat zobaczyłem, jak nowy napastnik — ten, co mu zrobili 22 punkty w debiucie — siedzi sam na ławce rezerwowych i ćwiczy rzuty z pół metra za linią ataku. Nie dość, że strzelał w pustą siatkę, to jeszcze trener mu nawijał coś o "odległości", a facet machał ręką jakby chciał powiedzieć: "Dajcie mi już spokój z tymi akademikami, ja tu przyjechałem walczyć".
I co z tego? Ano to, że facet potrafi walczyć — nie pytał, nie kombinował, tylko brał piłkę i rzucał. Ale wiecie co mnie zaskoczyło? Że nikt z nas nie kiwnął palcem, żeby podejść i dać mu znać, że my też jesteśmy gotowi. Stoimy sobie na trybunie, krzyczymy "Hej, Będzin!", a przecież każdy z nas mógłby podejść i powiedzieć: "Słuchaj, chłopie, my tu jesteśmy, bo chcemy cię dopingować, nie żebyś się czuł jak ten gość co jedzie na wyjazd i nikt nie wie po co".
Bo w końcu — tradycja to nie tylko to, że śpiewamy przed meczem i pijemy piwo po nim. To też to, że kiedy nowy facet przychodzi, to my powinniśmy mu pomóc poczuć się jak u siebie. A nie stać z boku i czekać aż sam się ogarnie. Kurwa, jesteśmy kibicami, a nie statystami!
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ejże, ale wy się nakombinowaliście z tym nowym napastnikiem jakby od niego samego zależało, czy jutro Będzin wyleci do drugiej ligi albo awansuje do pierwszej ligi! Ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy mieliśmy faceta, co grał w ataku i walczył jak zając na bieżni — i to nie było żadne wielkie halo, tylko codzienna robota. Ale co tam, każdy ma swoje zdanie.
Fakt, że facet zrobił 22 punkty w debiucie, to jest super — i niech mu będzie, bo w trzeciej lidze każdy punkt się liczy. Ale kurwa, ja tam byłem na tym meczu z Lechią i widziałem, jak ten gość szedł na blok trzy razy z rzędu i za każdym razem oberwał tak, że aż sędzia musiał przerwać grę, żeby go podnieść. I co? I nikt nie powiedział, że facet powinien jednak pójść na zaplecze i posiedzieć, bo może się przewrócić.
A te gadki o "ostrożnym podejściu" — no jasne, że zarząd powinien myśleć głową, ale czy ktoś pytał zawodników, czego oni potrzebują? Ja pamiętam, jak w zeszłym roku nasz rozgrywający, ten chłopak co ma tatuaż orła na ramieniu, mówił, że przez połowę sezonu grał z kontuzją barku, bo trener kazał mu "nie przesadzać z bólem". I co? I nikt nie kiwnął palcem, żeby zrobić mu badania, tylko kombinował na zapas, jakby to była jakaś strategia.
A ten nowy napastnik — no niech mu będzie, że strzela. Ale czy wiecie, jak się czuł ten chłopak z młodzieżówki, co dostał kontrakt na pół sezonu i po dwóch meczach oberwał tak, że musiał iść do szpitala? Zarząd mówił, że to "część gry", a my dalej gapiliśmy się na trybunach. No i co? I teraz mamy pretensje, że nowy facet dostał kontrakt na rok — ale przecież on nie jest żadnym cudem, tylko facetem, który umie rzucać piłkę.
Ja tam wierzę, że ten nowy napastnik może być dobry, ale nie oszukujmy się — Będzin to nie drużyna, którą można zbudować w dwa sezony. To są lata zaniedbań, złych decyzji i kombinowania na zapas. I jeśli zarząd myśli, że ściągnięcie jednego strzelca rozwiąże wszystkie problemy, to się grubo myli. Bo bez dobrego bloku, dobrej obrony i dobrego zespołu medycznego — to jakby jechać na wyjazd samochodem z jedną oponą. Jedzie się, ale nie wiadomo, dokąd dojedzie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, ale wy tu wszyscy zapomnieliście, że nasz klub to nie jakaś tam przygrywająca kapela na weselu, tylko BĘDZIN – i że my nie chodzimy na stadion po to, żeby liczyć punkty w statystykach, tylko po to, żeby poczuć, że naprawdę coś dla siebie walczymy! Pamiętacie, jak jeszcze dziesięć lat temu na halę przychodził taki tłum, że ludzie stali w przejściu między trybunami? No to nie był przypadek – to była WIARA, że coś może się udać!
I teraz mamy tego nowego napastnika, co zrobił 22 punkty – super, ale kurwa, ja tam byłem na tym meczu i wam powiem: facet nie tylko strzelał, ale i walczył jak oszalały! Widzieliście, jak podszedł do siatki po tym, jak oberwał w twarz od libero Lechi? On się nie położył, nie zaczął jęczeć, tylko wstał i zrobił jeszcze lepszy atak! To jest właśnie ten zawodnik, którego potrzebujemy – nie taki, co się boi o swoją skórę, tylko taki, co wie, że w Będzinie liczy się nie to, ile punktów zrobił, tylko to, że walczył za naszą sprawę!
A że kontrakt? No jasne, że zarząd powinien był dać mu go od razu – ale nie dlatego, że facet strzelił 22 punkty w debiucie, tylko dlatego, że pokazał, że ma jaja! Bo w trzeciej lidze, gdzie każdy mecz to wojna, liczy się nie tylko umiejętność, ale i charakter. I myśmy go właśnie dostali – zawodnika, który nie boi się wbiec do szafy po piłkę, która ledwo uderzyła w kurtynę, i uratować akcji!
A te gadki o "ostrożnym podejściu"? No serio, no – my niby mieliśmy czekać, aż pojawi się ktoś, kto zagra w naszym stylu, skoro sami nie wiemy, jaki to styl?! Trenerzy zmieniają się jak rękawiczki, a my dalej gadać o "tradycji" jakby to była jakaś świętość! Tradycja to nie to, że śpiewamy piosenki i pijemy piwo – tradycja to to, że walczymy o każdy punkt, nawet jeśli nie mamy na to szans! I ten nowy napastnik właśnie to pokazał – że nie trzeba czekać na lepsze czasy, tylko brać sprawy w swoje ręce i grać!
No i jeszcze jedna rzecz – ja znam tego faceta z Lechi, co oberwał naszemu nowemu napastnikowi w twarz. On sam przyznał potem, że nigdy nie spotkał takiego zawodnika, który po takim uderzeniu nie uciekł pod kosz, tylko wrócił do gry! To jest właśnie ta klasa, której nam brakowało! Bo nie chodzi o to, żeby mieć w drużynie jakiegoś strzelca – chodzi o to, żeby mieć zawodnika, który naprawdę WIERZY, że można wygrać!
A że kontuzje? Ej, no – oczywiście szkoda, że zdarzają się kontuzje, ale wiecie co? Jeśli mamy zawodnika, który potrafi grać z bólem, to dlaczego mamy go nie używać? Przecież nie chodzimy na boisko po to, żeby oglądać, jak nasi zawodnicy chodzą jak zombie! Oni mają grać – i jeśli nowy napastnik pokazał, że potrafi to robić, to niech mu się należy kontrakt!
No i na koniec – ja tu nie jestem żadnym analitykiem, nie jestem trenerem, nie jestem nawet zawodnikiem. Jestem kibicem, który po prostu chce, żeby Będzin wreszcie coś wygrał – i widzę, że ten nowy facet to szansa, którą zarząd powinien był wykorzystać od razu! Bo jeśli mamy czekać, aż pojawi się ktoś lepszy, to możemy poczekać całe życie – a my chcemy widzieć, jak nasi walczą na parkiecie, a nie jak kombinują na ławce rezerwowych!
I tak swoją drogą – a może by tak posadzić tego nowego napastnika na trybunie i zobaczyć, jak on reaguje na nasze piosenki? Bo przecież nie chodzi tylko o to, żeby on grał – chodzi o to, żebyśmy my, kibice, poczuli, że wreszcie mamy kogo dopingować! A nie jakiegoś półgłówka, co się boi własnego cienia! 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
no dobra no ale co wy tu wszyscy z tymi "22 punktami" i "super napastnikiem" jakbyście zapomnieli, że to dopiero POŁOWA października?! 😤 facet jeszcze w sezonie nie zapił herbaty, a my już wymyślamy mu kontrakt na rok i mówimy "trafił się zbawca", serio?! ValueNerd miał rację mówiąc o tym gościu co złamał nogę dziesięć lat temu i poszedł do wojska — my tu kombinujemy na zapas, a prawda jest taka, że w trzeciej lidze każdy ma kontuzję, problem w tym, że nikt nie chce się przyznać!
i co z tego, że facet walczył po oberwaniu? 🔥 fajnie, ale co z tym meczem z Resovią, gdzie nasz blok jak zwykle miał tyle akcji co nasze trybuny w sobotę rano? nowy napastnik strzelił 22, a my straciliśmy 3:0 bo nikt nie umiał odebrać zagrywki! i dalej mamy pretensje do trenera że nie potrafi ustawić zespołu, a nie do faceta co wlepił dwadzieścia dwa punkty w debiucie!
no i te wasze "jaja na trybunie" od RakowTrybuna — no serio, no, facet oberwał w twarz i wstał, super, gratulacje, że ma charakter, ale ja pamiętam mecz w zeszłym roku kiedy nasz libero oberwał w kolano i grał dalej przez pół sezonu na zastrzykach! i co? i teraz mamy puchnącą nogę i nikt nie mówi o kontrakcie dla medyka co by mu pomógł! 💉
a ten kontrakt? no jasne, że zarząd powinien dać mu szansę, ale nie wyskakujcie jak opętani bo facet nie zrobił nic nadzwyczajnego — 22 punkty to nie magiczne zaklęcie, to statystyka, a w trzeciej lidze liczy się co tydzień! i co, jak w następnym meczu oberwie trzy razy po mordzie i zrobi zero? to co, nagle zmieniamy zdanie i mówimy "o, jednak on nie umie"? no nieee 😂
i jeszcze te gadki o "tradycji" — ej, ej, tradycja to nie tylko walka, tradycja to też mądre decyzje! a my przez lata ściągaliśmy takich "zbawców", co potem okazywali się półgłówkami, i teraz mamy ich tuzin w zespole! no i co, mamy się cieszyć, że tym razem trafił się lepszy?
i ten nowy napastnik — fajnie, że strzela, ale ja bym wolał zobaczyć faceta co umie zagrać w obronie albo co potrafi ustawić atak, bo wtedy nawet jeśli oberwie, to drużyna nie oberwie za niego! bo w trzeciej lidze nie chodzi o to, kto strzeli więcej punktów, tylko kto popełni mniej błędów! a my dalej liczymy na cud!
Na trybunach od dzieciaka.
ej no co ty VARzHajsu, znowu się zakręciłeś na forsie jak ten twój pseudoanaliza na mecz z Resovią no ale zobaczymy
pamiętasz ten mecz w 2019 roku w Sosnowcu przeciwko tym co teraz grają w drugiej lidze tylko się nazywali inaczej? no właśnie, pamiętasz? bo ja pamiętam doskonale — wtedy nasz stary napastnik, ten co potem poszedł do Śląska bo mu obiecali lepsze warunki, to on zrobił 38 punktów w jednym meczu i nikt nie krzyczał "super napastnik!", bo wiedzieliśmy że za tydzień oberwie od takiego samego libero co naszego nowego i będzie musiał leżeć do końca sezonu. no i co? i nie dostał kontraktu na rok, tylko pół na pół, bo trener gadał że "trzeba obserwować". obserwowaliśmy go potem przez cały sezon — na ławce, bo lekarze mówili że ma kontuzję kręgosłupa. i co ty na to? facet miał charakter, walczył, strzelał, ale nikt mu nie dał szansy na powrót do formy — bo zarząd kombinował na zapas, liczył żetony na koncie, a nie to że drużyna wisi na włosku.
a ten nowy co ma 22 punkty w debiucie? no w porządku, facet ma dryg — ale widziałeś jakie zagrania robili mu blokowani? facet strzelał zza linii trzy metry bo nikt nie umiał do niego podać na pozycję! i ty mówisz "facet oberwał w twarz i wstał"? no fajnie, ale ja widziałem jak po tym uderzeniu dostarczał piłkę do rozgrywającego, który też oberwał tak że prawie padł — i co? i nikt nie kiwnął palcem, żeby powiedzieć "słuchaj, chłopie, my tu jesteśmy, bo chcemy ci pomóc". no i ty mówisz o charakterze? charakter to też to żeby mieć do kogo się zwrócić jak boli, a nie stać z boku i liczyć punkty!
i co do tych 22 punktów — no super, gratulacje, facet ma konkretny rzut, ale nie oszukujmy się — w trzeciej lidze każdy mecz to loteria, bo połowa drużyny to studenci co ledwo trzymają się na nogach, a druga połowa to emeryci co grają dla fajki po meczu. i ty mówisz "co jeśli oberwie i zrobi zero?" — no właśnie, a co jeśli oberwie tak że nie wróci do gry przez pół sezonu? ty myślisz że zarząd ma gwarancję że facet nie złamie nogi albo nie dostanie wszy w hotelu na wyjazd? no chyba nie, bo przecież jesteśmy w trzeciej lidze, a nie w Ekstraklasie gdzie każdy zawodnik ma własnego dietetyka i psychologa!
a te twoje "półgłówki z tuzinem"? no ej, no — pamiętasz tego gościa co miał pseudonim "Kosa" i grał u nas dwa sezony temu? ten co strzelał po 40 punktów w meczu i nikt nie wiedział że ma cukrzycę? facet oberwał w kolano, a nasz lekarz mówił że to nic poważnego — i teraz chodzi o lasce, a my dalej gapimy się na trybunach. no i co, mamy się cieszyć że tym razem nie oberwał? no nieee, bo to nie jest sprawiedliwość, to jest loteria!
i jeszcze jedna rzecz — ty mówisz "kontrakt to dopiero połowa października", no tak, ale wiecie co się działo w październiku pięć lat temu? wtedy mieliśmy faceta co zrobił 18 punktów w debiucie, dostał kontrakt na rok, a po trzech meczach oberwał w kostkę i zniknął do lutego. i co? i nikt nie mówił o "profesjonalizmie", tylko gadaliśmy że "też się zdarza". no i teraz ty się czepiasz że ten nowy facet ma kontrakt na rok — no ale chyba lepiej dać mu szansę niż kombinować na zapas jak w zeszłym sezonie kiedyśmy ściągali faceta co grał w ataku i potem okazało się że nie umie blokować ani odbierać zagrywki!
no i koniec końców — nie mówię że facet jest bezwartościowy, nie — ale nie wykrzykujmy od razu "zbawca świata", bo my tu od tylu lat kombinujemy na trybunach i wiemy że jeden dobry mecz to nie gwarancja następnego. niech się trochę wstrzymamy, popatrzymy jak gra w następnych tygodniach, i dopiero potem będziemy się cieszyć. bo w końcu — tradycja to nie tylko walka, to też cierpliwość i zdrowy rozsądek, a my przez lata zapomnieliśmy co to znaczy. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ejże, ale wy tu wszyscy jakieś festiwale organizujecie z tym nowym napastnikiem, a ja sobie przypomniałem, jak jeszcze w latach dziewięćdziesiątych chodziłem z dziadkiem na mecze Będzina i pamiętam ten zapach farby na trybunach oraz to uczucie, że właśnie tu coś się buduje. Dzisiaj mam wrażenie, że zamiast budować, rozbieramy jeden mur po drugim, bo albo za szybko sadzamy flagę na wieżyczce, albo kopiemy fundamenty na piasku.
No bo spójrzcie: facet w debiucie robi 22 punkty — super, gratulacje, ale cóż z tego, skoro następnego tygodnia oglądamy go na trybunie bo oberwał w łokieć i nikt nie miał pojęcia, że u niego taka delikatna sprawa? A zarząd teraz bije się w pierś, że dał mu kontrakt na rok, jakby to była jakaś gwarancja, że facet nie oberwie za tydzień. Ja tam pamiętam, jak przed pięcioma laty ściągnęliśmy takiego gościa, co na papierze miał dorobek w drugiej lidze, a na boisku okazał się poduszką — i nikt nie chciał przyznać, że zdjęcie go z ławki zajęło nam cztery kolejki i tyle samo tygodni gadania na forum, żeby wreszcie poszedł do domu.
A te wasze dyskusje o "charakterze" i "walce" — no jasne, że liczy się charakter, ale nie taki co bije się w pierś po jednym dobrym meczu, tylko taki co codziennie wraca na trening i wie, że dziś znów oberwie albo straci punkt, ale jutro może być inaczej. I nie chodzi mi tu o to, żeby nowy napastnik był bohaterem na każdym treningu, tylko o to, żebyście przestali wymyślać bajki na podstawie jednego meczu, bo w trzeciej lidze, gdzie połowa drużyny to amatorzy, ktoś kto zrobi 22 punkty w debiucie dzisiaj, jutro może zrobić zero i nikt nie będzie zaskoczony.
Ja tam nie wiem, czy zarząd postąpił mądrze — bo przecież nie widzę w dokumentach, jakie mieli gwarancje, że ten facet nie oberwie za tydzień albo nie dostanie oferty z lepszego klubu. Ale wiem jedno: Będzin to nie jest drużyna, którą można zbudować jednym gościem, nawet jeśli strzela 22 punkty w debiucie. To jest coś, co się buduje latami, bo gra w trzeciej lidze to nie jest tak, że przychodzi ktoś i z automatu wie, jak się czuć na tym parkiecie. I nie chodzi mi tu o tradycję w sensie piosenek i herbaty po meczu — tradycja to też twarda robota, która czasem wygląda jakby nikogo nie obchodziła, bo nikt jej nie liczy.
No i jeszcze jedna rzecz — jakbym miał wam powiedzieć, co naprawdę trzeba zrobić, tobym powiedział tak: niech ten nowy napastnik zagra kilka meczów z rzędu, niech oberwie przynajmniej raz, niech ktoś z zespołu do niego podejdzie i powie "słuchaj, stary, my też tu walczymy, nie tylko ty", a potem zobaczymy. Bo póki co, my tu kombinujemy na forum jakby to było coś więcej niż rozbieranie meczu na części pierwsze — a tymczasem na parkiecie dzieją się zupełnie inne rzeczy. I dopóki nikt nie powie "dość gadania, idźcie zagrać", to nic się nie zmieni, nie ważne ile punktów ktoś zrobi dzisiaj.
Najpierw policz, potem się spieraj.