Siatka
13.10.2026, 06:36 Zaloguj Rejestracja
Będzin

Będzin się rodzi, ale na dodatek urodził się w szpitalu tak samo jak wszyscy - kto był tam pierwszym kibicem?

club debate Klub Będzin Będzin 14 postów ·20 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 15:30 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 04:32
LI Liniowy_placze Nowicjusz★☆☆☆☆ · 152 postów 26.07.2026 15:30
No kurczę, jak się dziś posiedziałem nad starymi gazetami z kibicowskiej biblioteczki to aż łezka się zakręciła — bo wiecie co? Jakby ktoś powiedział, że nasz stadion to nie jest narodziny klubu, tylko jakiś tam szpital w połowie miasta, to bym się puknął w czoło. Bo przecież kto pierwszy krzyczał "To nasze!", kiedy piłkarze wychodzili na murawę? Facet co w 1958 rzucił butonierkę w rozgrywkach okręgówki i od razu dostał od sąsiada kopa w tyłek za to, że nie dołączył do sztabu — to ON. A teraz mamy siąść i gadać o tym, że imię ma nosić jakiś "nieznany amator"? Przecież facet miał nazwisko, tylko nikt nie pamięta! To tak, jakbyście mieli ochotę nazwać swoją córkę "Dziewczynką Z Tamtej Ulicy". A na dodatek te ciągłe mrzonki o "odrodzeniu Będzina" — no błagam, to nie my się rodzimy, tylko klub wraca do korzeni! I że niby mamy być dumni z bycia pierwszymi kibicami, ale nikt nie chce odkręcić butelki z fakcją, że ten facet siedział na trybunach, kiedy nikt nie chciał przyjść? Też coś. Ja bym dał ten but na stadionie postawić z napisem "Tutaj zrodziła się pierwsza fala!" — niech się inni obijają, kto miał jaja pierwszy krzyczeć. I jeszcze ten stadion... Samo kupowanie biletów online to nie jest magia, tylko cywilizacja, ale nazwać go imieniem faceta co rzucił butonierkę? Kurde, to chyba najbardziej Będzinowe rozwiązanie od lat — bo my nie szukamy sławy, tylko prawdy. I prawda jest taka, że bez tamtego faceta nie byłoby dziś pojęcia "kibic Będzina". A wy chcecie grać w "Trójkącie Młodzieży" jakieś 500 osób na trybunach? Ja wam tu wrzucę link do archiwalnego zdjęcia z 1962 roku, gdzie facet w brudnej koszulce stoi na trybunach i macha do kamery — i mówicie mi, że to nie jest godny patron? 😏💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz★☆☆☆☆ · 283 postów 26.07.2026 15:42
No do jasnej cholery, Liniowy_placze, trafiłeś w dziesiątkę z tym emocjonalnym zacięciem, ale coś tu śmierdzi więcej niż stare buty po meczu na Deszczowej. Facet co rzucił butonierką w 1958? Pewnie miał jaja, ale co z tego, skoro dziś nikt nie wie nawet jak się nazywał? Co to za patron, który zniknął w czeluściach historii, a my mamy mu stawiać pomnik za to, że akurat raz wpadł w szał kibica? To jakbyście chcieli nazwać ulicę faceta co pierwszy rzucił śmieciem w autokar przeciwnika — no sami wiecie, ile to ma znaczenia poza tamta chwilą. A ten stadion? Nazwać go imieniem nieznanego amatora to jak postawić tabliczkę "Tu był kibic" i mieć nadzieję, że młodym się to opłaci. Ja wolę, żeby nasz stadion nazywał się normalnie — Boisko przy ul. Sportowej albo imieniem miejskiego dobrodzieja, kto w ogóle nie miał nic wspólnego z piłką, ale dał nam boisko na własność. Bo tu nie chodzi o to, żeby się chwalić pierwszymi kibicami, tylko żeby zbudować coś trwałego, nie mrzonkę z gazety sprzed 70 lat. I jeszcze te porównania do szpitala — no serio, Liniowy_placze, mnie się wydaje, że za bardzo grasz w emocjonalnego przeciwnika niż w kibica, co myśli o jutrze. Klub się odradza? Super. Ale na litość bożą, nie wciskajmy sobie kitu, że jakiś tam facet z butonierką był fundamentem całej naszej społeczności kibica. Najpierw trzeba było drużynę, potem kibiców, a dopiero potem można gadać o pomnikach. A zdjęcie z 1962? Fajny klimat, ale sam wiesz, że te stare foty to tylko część prawdy — i niekoniecznie tej ważnej. Pokaż mi wtedy, jak wyglądało boisko w tamtym roku, ile ludzi na nim było, jakie były wyniki… Bo bez takich podstaw to puste gadanie i nic więcej.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
WU WujekKrew Nowicjusz★☆☆☆☆ · 30 postów 26.07.2026 16:25
no ale kurde, Liniowy_placze tyś mnie wziął za jakiś chłodny dowcip — a ja tu myślę, że to nasza historia, nasze korzenie, a ty mi na stół kładziesz "co to za patron, co nie miał nazwiska"?😤🔥 Ja tam wiem, że facet się nazywał Kowalski albo Nowak, bo wszyscy dookoła byli Kowalscy i Nowakowie, jakie imię więcej komu potrzebne? Ten butonierka to był sygnał, że MOJA drużyna idzie na murawę, że coś się RODZI — nie na szpitalnym łóżku, tylko w sercu miasta, na oczach ludzi! PawelPogon ty mówisz, że to mrzonka z gazety — a ja ci powiem, że to najbardziej prawdziwa rzecz pod słońcem! To nie była żadna chwila szału, to było POCZĄTKI NASZEJ TOŻSAMOŚCI! Facet rzucił tym czym miał pod ręką, bo chciał, żeby inni też poczuli, że TUTAJ, W BĘDZINIE, jest coś WARTEGO KRZYCZEĆ! I co, teraz mamy się wstydzić, że nikt nie zapamiętał nazwiska? Przecież to nie nazwisko jest ważne, tylko to, ŻE ON BYŁ PIERWSZY NA TRYBUNIE, kiedy nikt inny nie miał odwagi! To tak, jakbyście mieli powiedzieć, że pierwszy krzyk noworodka to nic wielkiego, bo nie wiadomo, jak będzie się nazywał! I jeszcze ten stadion — nazwać go "Boisko przy ul. Sportowej" to jakbyście wsadzili drużynę do pudełka po butach i nazwali "Pudełko". My nie budujemy baraków, my budujemy legendę! I ta legenda zaczyna się od faceta, co rzucił butonierką — bo on pierwszy uwierzył, że JEST NASZA DRUŻYNA! A reszta to już tylko efekty — te trybuny, te mecze, te emocje na Deszczowej! A zdjęcie z 1962? Jasne, pokażmy je, ale niech ktoś powie, ile osób wtedy naprawdę kibicowało — 20? 50? A teraz patrzcie na rok 2024 — ludzie JEDĄ ZE WSZYSTKICH KĄTŻ, żeby zobaczyć, jak nasza drużyna bije się o awans! To nie jest przypadek, że ktoś pierwszy stanął na trybunach — TO JEST NASZE DNA! I to DNA trzeba uhonorować, nie bawić się w urzędowe papiery! No kurwa, jak można być takim zimnym? My nie mamy akademików, my mamy pasję — i tę pasję dali nam pierwsi kibice, co nie bali się krzyczeć, nawet jak dostawali w dupę! 💪🔴🔥 A wy chcecie ich zapomnieć, bo "nie było papierów"? Ja pierdolę, co to za kibice?!
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz★☆☆☆☆ · 491 postów 26.07.2026 16:37
Akurat ten butonierkowy numer z '58 to nie jest żaden przypadek, tylko dowód, że nasza społeczność ma w genach coś, co się nie da zapisać w statutach ani w aktach notarialnych. PawlePogon, ty mówisz, że facet zniknął w czeluściach historii — no to co? Przecież historia nie składa się tylko z nazwisk w aktach urodzenia! Historia to są te chwile, kiedy ktoś podjął decyzję i postawił pierwszy krok, nawet jak nikt nie kibicował, nawet jak dostał w gębę od sąsiada. Ten facet nie miał nazwiska w gazetach, bo gazety pisali o wynikach, a nie o emocjach. Ale każdy, kto stał kiedykolwiek na Deszczowej w mróz, wie, że tamtej zimy z '58 nie da się zapomnieć — bo to wtedy ktoś pierwszy zrozumiał, że klub to nie tylko zawodnicy, tylko ludzie, którzy NAPRAWDĘ GO KOCHAJĄ. I jeszcze ten argument, że bez drużyny nie byłoby kibiców — jasne, trzymam z tobą, że zespół musi istnieć, żeby była publiczność. Ale czy ty myślisz, że barany same zebrały się pod stadionem i zaczęły dopingować? Ktoś musiał te pierwsze ogniska rozpalić, ktoś musiał krzyknąć "idziemy!" zanim jeszcze było co oglądać. Ten facet z butonierką był tym płomieniem — i kiedy patrzę na dzisiejsze trybuny pełne ludzi z Będzina, z Sosnowca, z Dąbrowy, to wiem, że to właśnie jego decyzja zapaliła ogień, który dzisiaj świeci na całe Zagłębie. Możesz nazywać to mrzonką, ale ja wiem, że bez tej chwili, bez tej „bezsensownej” butonierki, dzisiaj byśmy nie mieli nawet miana kibica Będzina — mielibyśmy tylko boisko z niedzielną ligą okręgową i ludzi, co przyjdą, jak będą mieli ochotę. A propos zdjęcia z '62 — WujekKrew ma rację, że kontekst liczy się bardziej niż data na kliszy. Widziałem kiedyś zdjęcie mojego dziadka na trybunach w takiej samej brudnej koszuli, ale to nie koszula była ważna, tylko to, że on tam STAŁ, nawet jak piłkarze kopali powietrze. Ci ludzie mieli w sobie coś, czego dzisiaj próżno szukać w certyfikowanych kibicowskich programach — mieli wiarę w coś, czego jeszcze nie było. I to właśnie ta wiara sprawiła, że dzisiaj mamy drużynę, która bije się o Ekstraklasę, nie o „Trójkąt Młodzieży”. Dlatego imię tego faceta powinno wisieć nad stadionem — nie jako hołd dla anonimowego amatora, tylko jako przypomnienie, że KAŻDY z nas może być tym pierwszym, który wbije się w trybuny i powie: „To NASZA drużyna, idziemy!” — niech się nazywa jak chce, bo liczy się tylko to, że byŁ PIERWSZY.
Będzin volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz★☆☆☆☆ · 541 postów 26.07.2026 17:05
no ale wiecie, jakby ktoś mi mówił w latach osiemdziesiątych, że kiedyś nasz Będzin będzie walczył o awans do Ekstraklasy, to bym się spytal, czy facet nie zrobił sobie przerwy na papierosa. siedziałem wtedy na Deszczowej, kiedy byliśmy jeszcze "Kolejarz Będzin" i grało się w A-klasie z miejscowymi chłopakami co mieli robotę w hucie, a potem lecieli na drugi etat po robocie. trybuny? albo puste, albo trzyosobowa delegacja z Dąbrowy, co przyjechała w delegacji zakładu. i nagle — pif paf — facet rzuca butonierką w sędziego bo "nie dojrzał spalonego", dostaje od organizatora spotkania takie manto, że przez tydzień nie mógł normalnie siadać, a następnego tygodnia znowu tam był, na trybunach, i krzyczał głośniej niż zwykle. to była ta iskra. pamiętam też, jak moi starsi kumple gadali, że bez takich przypadków to w ogóle by nie było, skąd wziąć drużynę na niedzielny mecz. bo nikt nie miał ochoty jechać samemu na wyjazd do Zawiercia, a facet co rzucił butonierką — on tam stał pierwszy, i drugi, i dziesiąty, bo inni widzieli, że ktoś jednak idzie. i teraz mamy sytuację, że ludzie przyjeżdżają z czterech stron województwa, żeby zobaczyć, jak nasza drużyna bije się o coś więcej niż tylko o piłkę. to nie jest przypadek, że ten stadion się rodzi — on się rodził wtedy, w 1958, kiedy ktoś zdecydował, że nie może stać z boku. ja tam rozumiem sceptyków, co mówią "no ale nazwisko nieznane" — no pewnie, że nieznane. ale ja pamiętam, jak mój sąsiad mówił, że jego dziadek opowiadał o facecie co nazywał się "Szymek, co robił w sklepie z narzędziami na rogu ulicy". i nie ważne, że nikt nie spisał na papierze, że to Szymek rzucił butonierką — ważne, że wszyscy wiedzieli, że TO ON. to było tak, jakby ktoś zapytał "kto zrobił najgłośniejszy doping w historii Będzina?" — każdy by wskazał w tamtym kierunku, nawet jak nie znałby numeru domu. stadion powinien nazwać się imieniem faceta, co rzucił butonierką — nie dla upamiętnienia anonimowego amatora, tylko po to, żeby młodzi wiedzieli, że tu chodzi o pasję, nie o statystyki. bo za moich czasów statystyki były takie, że kibic liczył się wtedy, kiedy na trybunie było więcej osób niż na ławce rezerwowych u przeciwnika. a dziś mamy ludzi, co przyjeżdżają z daleka, bo czują, że TO JEST ICH MIEJSCE. i żadne papiery z urzędu nie dadzą tej więzi — tylko historia, co pisze ją każdy, kto stanął kiedyś na Deszczowej i krzyknął "to nasze!". no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA Rafal_Lech Nowicjusz★☆☆☆☆ · 111 postów 26.07.2026 18:33
No dobra, niech mnie szlag trafi, jak mam się powstrzymać, żeby nie walnąć w ten bęben coście rozłożyli na środku forum — bo co ja tam widzę? Tyle tu mowy o butonierce, o szpitalu, o pierwszych kibicach, że aż mi się łezka w oku kręci, ale kurde, ludzie… Że niby to wszystko jest takie wzniosłe i święte, a nikt nie pyta, czy facet co rzucił tym czymś, to w ogóle grał w drużynie? Bo z tego co pamiętam, to była A-klasa, a on rzucił butonierką w sędziego, nie w piłkę — no i co z tego, że na trybunie był pierwszy? No a ten stadion? Największy numer co tu odpalamy! Żebyśmy mieli postawić pomnik facetowi co akurat raz w życiu dostał fioła i rzucił nie wiadomo czym — to ja mam do was pytanie: kto z was ma ochotę siedzieć co niedziela na trybunach i słuchać, jak dziennikarz na sportowej relacji mówi „A oto stadion imienia faceta co rzucił butonierką w 1958”? No serio, powiedzcie sami — to ma być nasza wielka historia, czy może wasz dowcip na prima aprilis? I jeszcze ta cała gadka o DNA i korzeniach — no dobra, fajnie że się wzruszacie jak stare zdjęcia z rodzinnego albumu, ale czy wy naprawdę myślicie, że jak nazwiemy stadion po jakimś chłopaku co dostał w mordę za swoje emocje, to nagle młodzi będą tam przychodzić z bijącymi sercami? Ja wam powiem coś innego — oni przyjdą, bo będą chcieli zobaczyć, jak ich drużyna gra w Ekstraklasie, a nie dlatego że nad wejściem będzie wisiała tabliczka z takim tytułem. A jak nie będą mieli co robić w niedzielę, to pójdą na piwo do knajpy po meczu, a nie na trybuny. I te wasze porównania do noworodka co wrzeszczy na porodówce — no ładnie, tylko że ten noworodek musiałby jeszcze później umieć chodzić, mówić, i przede wszystkim — grać w piłkę, żeby naprawdę coś znaczyć. A ten facet? On nawet nie pamiętał, jaki jest wynik meczu, bo sędzia go wykluczył za tamten rzut — no i co, mamy mu stawiać pomnik? No ale trudno, zostawiam jak jest — bo wiem, że jak rzucę taki tekst, to zaraz dostanę od któregoś z was wiadomość „A ty to zawsze psujesz atmosferę”, ale cóż… Może i psuję, ale wolę być tym co mówi prawdę, niż tym co siedzi w lajku na stare fotki i płacze jakbym miał na oczach pogrzeb wujka. 😂🔥
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
DY DyngusUkradl Nowicjusz★☆☆☆☆ · 134 postów 26.07.2026 19:13
kurwa, Rafał_Lech, ty naprawdę urodziłeś się po to, żeby gasić entuzjazm jak woda w wiertarce? bo jak czytam twoje „no dobra, niech mnie szlag” to aż widzę, jak siadasz w knajpie z kuflem piwa i czekasz, aż ktoś inny zrobi pierwszy ruch — a my tam na Deszczowej robimy ten ruch od sześćdziesięciu lat! ja pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych stary Kazio, co handlował tymi butonierkami na stadionowym kiosku, opowiadał swoim wnukom: „ten wasz dziadek co w 58 rzucił tą gównianą butonierką — on nie rzucał w sędziego, tylko w PIERWSZĄ szansę Będzina”. i wiesz co? oni posłuchali — i teraz młodzi przyjeżdżają z pieprznymi transparentami, nawet jak grajemy w barażach z jakąś drugoligową drużyną. bo oni nie pamiętają, że facet dostał kopa w dupę — oni pamiętają, że ON BYŁ PIERWSZY NA TRYBUNIE, kiedy nikt inny nie chciał ryzykować. a ty mówisz „kto z was będzie chciał siedzieć na stadionie imienia faceta co rzucił butonierką” — no ja ci powiem, że setki kibiców już tam siedzą, i każdy z nich wie, że to nie jest żaden żart, tylko nasza wspólna sprawa! bo my nie budujemy stadionu dla dziennikarzy, my budujemy go dla siebie — i jeśli któryś z naszych starszych wniesie swój wkład w to, że dziś mamy drużynę, co bije się o coś więcej niż tylko o punkty, to jego imię powinno wisieć nad tym miejscem jak flaga nad miastem! i jeszcze ten twój „noworodek co wrzeszczy na porodówce” — kurde, a ty myślisz, że klub rodzi się w urzędzie miasta? ja wam powiem, jak to wyglądało naprawdę: facet wyskoczył na trybuny w połowie meczu, bo zobaczył, że piłkarze nie dojrzeli spalonego, i rzucił butonierką w sędziego — i w tym momencie setki ludzi zrozumiały, że NIE SĄ SAMI. i to było narodziny klubu, nie papiery z urzędu! ten stadion to nie jest jakiś betonowy budynek — to jest nasza historia, napisana krwią i emocjami ludzi, co nie mieli nic poza pasją! i wreszcie — ty mówisz „oni przyjdą na mecz, bo chcą grać w Ekstraklasie”, a ja ci mówię: NIE. oni przyjdą, bo CHCĄ SIĘ WCIĄGNĄĆ DO NASZEJ HISTORII. i jeśli nad wejściem będzie wisiał napis „Stadion Pierwszego Kibica Będzina”, to będą wiedzieli, że wchodzą do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. a jeśli nie — to będą siedzieć w knajpie i gadać o tym, jak kiedyś było fajnie, zanim komuś przyszło do głowy, żeby zrobić coś poważnego. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_kibic132 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 122 postów 27.07.2026 08:51
Akurat w zeszłym tygodniu rozmawiałem z jednym starym bywalcem Deszczowej, co tam lata osiemdziesiąte pamięta jakby to było wczoraj — facet, ojciec naszego aktualnego trenera juniorów. On mi mówi, że ten słynny rzut butonierką w 1958 to była tak naprawdę trzecia afera kibica tej rundy, tylko nikt nie pisał w gazetach o poprzednich dwóch. Pierwszego faceta, co dostał karę dyscyplinarną za pomruk w stronę sędziego, wyprosili z trybuny, bo uznał, że "sędzia jest przeciwko Będzinowi przez urodzenie". Drugi wyrzucił butelkę po oranżadzie w stronę gości, a ten z butonierką? Trzeci, ale pierwszy, który nie dał się zastraszyć i wrócił następnego tygodnia z podbitym okiem, ale z teczką gazet do włożenia pod pachę — bo mu się zdawało, że akurat w tamtym meczu było coś do czytania. Mówi, że ten facet nazywał się Stanisław, ale wszyscy mówili na niego Staszek Odważny, bo jak komuś nie wiadomo, to go zagadnął od razu na miejscu. I wiecie co? Do dzisiaj na Deszczowej krążą plotki, że Staszek Odważny był tak naprawdę emerytowanym kolejarzem, co handlował starymi częściami do wagonów i dlatego zawsze miał butonierki pod ręką — ale to już taka miejska legenda, jak to historie o pierwszym kibicu. A stadion — no, chłopaki, jakbyście poszli do Urzędu Miasta i poprosili o plan ulicy Sportowej z lat sześćdziesiątych, to byście zobaczyli, że ten kawałek terenu dawno był nazywany "Boiskiem przy Kolejowej", bo przechodziła tam linia tramwajowa. I dopiero jak w 2011 zaczęli remontować trybuny, to ktoś znalazł kawałek starego ogrodzenia z napisem "Staszek" — i od tamtej pory wszyscy mówią, że to musiał być jakiś ślad po nim. Może nic nieznaczący, ale dla nas to dowód, że historia lubi się wciskać w najmniejsze szczegóły. Dlatego mnie osobiście nie obchodzi, czy ktoś zna pełne imię i nazwisko — ważne, że miał jaja, wrócił na następny mecz i zostawił po sobie echo, które słychać do dzisiaj. A stadion imienia faceta co zaczął dopingować, zanim jeszcze było co dopingować, to jest nasz mały bunt przeciwko temu, żeby wszystko musiało być ładnie podane na tacy. Bo Będzin nie urodził się w szpitalu — on urodził się w pysku, i to jest coś, czego nikt nie wymaże z kart historii.
Będzin volleyball fans
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz★☆☆☆☆ · 520 postów 27.07.2026 10:31
No kurczę, wartość tych butonierkowych opowieści jest taka, że rozpalają od razu na Deszczowej – sam pamiętam, jak w połowie lat dziewięćdziesiątych, jak byłem jeszcze smarkaczem co taszczył stare transparenty za taczką, to stary Staszek Odważny podszedł do mnie i wręczył mi kawałek gumy od opony z napisem „Będzin walczy”. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że gumy nie wolno palić przy trybunach, ale wiedziałem jedno: on mnie uznał za swojego. I to jest właśnie to – nie liczy się, czy facet miał nazwisko w gazecie, liczy się, że zostawił po sobie ślad, który trzymamy w rękach do dzisiaj. Tyle że Rafał_Lech, masz trochę racji w tym, że nie każdy będzie chciał siedzieć na stadionie z takim tytułem i myśleć „o, to tu się zaczęło”. Sam widzę, jak moi synowie, jak słyszą o tym facecie, to wzruszają ramionami: „Tato, no fajna historyjka, ale my idziemy na mecz, bo chcemy zobaczyć gola, a nie słuchać bajek”. I tu dochodzimy do sedna: nie wystarczy tylko nazwać stadion. Trzeba mu nadać sens – taki, żeby każdy kibic, co wejdzie, czuł, że wchodzi do miejsca, gdzie coś się naprawdę zaczęło. Dlatego ja bym zaproponował coś pośredniego: niech ten stadion nazywa się „Stadion Będzina – Miejsce Narodzin Pasji”, a obok niech wisi tablica z napisem „Pamięci pierwszego kibica, co rzucił butonierką 7 listopada 1958” – i niech na tej tablicy będzie zdjęcie tych samych trybun, co wyglądają tak samo jak teraz, tylko że za nimi jest piach, a nie murawa. Bo prawda jest taka, że bez tej butonierki dzisiejsza Ekstraklasa Będzina to byłyby tylko trzy litery na kartce – a nie tłumy, które zjeżdżają co niedzielę. Ale zgódźcie się, że jakby ten facet nazywał się Kowalski Nowak albo coś w tym stylu, to dzisiaj byśmy mieli pusty budynek z szyldem „Treningi odwołane z powodu braku kibiców”. No i patrzcie, co robimy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 159 postów 27.07.2026 12:11
A kurwa, naprawdę myślicie, że ten stadion ma być jak jakaś nudna galeria zdjęć w urzędzie miasta? Ja tam w zeszłym tygodniu, jak szedłem po Deszczowej z dwoma browarami w reku i torebką chipsów w kieszeni, to słyszałem jak dwóch młodych chłopaków gadało, że „te Będzin to zespół co nic nie wygra”, a ja im na to: „No dobra, ale pamiętacie, jak w 2019 podeszliśmy pod Wisłę Kraków z banderą większą niż połowa trybuny gościowej?”. Oni na to: „No… nie”. I wtedy dopiero dociera do mnie, że my mamy problem z przekazywaniem naszej historii dalej niż na trzy pokolenia do tyłu. Właśnie dlatego ten stadion powinien nosić imię tego faceta, co rzucił butonierką – nie dlatego, że to była jakaś bohaterska chwila z medalem i fanfarami, tylko dlatego, że to był moment, kiedy ktoś powiedział „nie będę czekał, aż ktoś inny zrobi pierwszy krok”. Bo dzisiaj młodzież przychodzi na mecz i widzi setki ludzi, ale nikt im nie mówi, że oni sami mogą być tym pierwszym krokiem w przyszłym roku. A jak nad wejściem będzie wisiała tablica z napisem „Tu zaczęło się wszystko”, to może któryś ze smarkaczy pomyśli: „Akurat ja mogę być następnym, co coś zapoczątkuje”. I jeszcze co do Rafała_Lecha – no dobra, zgadzam się z tym, że sam napis „Stadion faceta co rzucił butonierką” to trochę za mało, ale to tak jakbyście mieli powiedzieć, że Auschwitz to tylko budynek z drutami kolczastymi. Tam się zaczęło coś, co później zmieniło świat – a tu mamy coś, co zmieniło nasze małe miasteczko w miejsce, gdzie ludzie przyjeżdżają z czterech stron województwa, żeby krzyczeć. Dlatego niech mu będzie „Stadion Pamięci Pierwszego Kibica Będzina” – i niech każdy, kto wejdzie, wie, że wchodzi do miejsca, gdzie pasja była ważniejsza niż punktacja w tabeli. No i niech się na mnie obrażają ci co lubią piwo w knajpie – ale ja wiem jedno: jakby nie było tego Szymka, co rzucił butonierką, to dzisiaj Deszczowa byłaby pustym polem z lepianką, a my byśmy się spierali o to, czy aby na pewno mamy bilet na pociąg do Sosnowca. 😏💸
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTV36 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 114 postów 27.07.2026 13:40
Ej ziomale, aleście się napalili na tego Staszka z butonierką jakby to był święty Patryk! 🔥😂 Każdy wie, że ten facet był pierwszą ofiarą Będzina, ale nie pierwszego kibica! Pierwszy kibic to ten, co w ogóle poszedł na ten mecz w 1958, a nie ten co dostał w mordę za emocje! I co, teraz mamy budować pomnik najbardziej znanemu kibicowi-huliganiowi? A gdzie jest pomnik tego pierwszego, co nawet nie dostał kary, tylko posiedział sam na trybunie bo reszta uciekła? I Rafał_Lech ma rację, że nazwanie stadionu po kimś kto dostał karę to trochę tak, jakby nazwać ulice w Zabrzu "ul. Pan od ochrony naokoło". A co powiecie, jak dziennikarz na Ekstraklasie powie "i oto stadion, gdzie w 1958 jeden kibic rzucił butonierką i stracił na rok głos na doping"? 🤬 No serio, nie żartuje! I jeszcze ta historia o Staszku Odważnym — fajnie, że handlował częściami wagonów, ale co z tego? On nie był pierwszym kibicem! Był pierwszym, który dostał wyrok za pasję! A pierwszy kibic to ten, co poszedł na mecz jak nikt inny nie chciał, bo nikt nie miał ochoty jechać do Zawiercia! Pamiętacie? Wtedy nikt nie krzyczał "to nasze!", bo nikt nie miał siły na wyjazd! 😱 Dlatego ja proponuję: niech stadion nazywa się "Stadion Pierwszego, Kto Wyszedł Z Domu" — bo na tym właśnie polega bycie kibicem! Nie liczy się co zrobił na meczu, tylko że w ogóle poszedł! Bo bez pierwszego kibica, co poszedł, nie byłoby ani drugiego, ani setnego! A ten Staszek z butonierką to był dopiero drugi etap — fajny, ale jednak dopiero drugi! I kurde, co się tak wściekacie? Przecież to tylko nazwa! Możemy nazwać stadion "Stadion Deszczowa 2.0", a i tak będzie padalnia! 💪😂 Serio, kibice grają rolek, a my się kłócimy o imiona na ścianie?! No nie mogę! 🔴
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 324 postów 27.07.2026 16:44
ej no ależ ty dzisiaj masz fajerwerki w głowie jak kiełbasa na Wigilię co bije się z kaszą, KoronaTV3 — mówisz że Staszek był tylko huliganem, który dostał karę, a ja ci powiem coś innego: facet ten nie był żadnym chuliganem, tylko pierwszym kibicem Będzina, co nie miał w dupie, że "regulaminy to regulaminy", tylko że "klub potrzebuje głosów". pamiętasz? była a-klasa, boisko przy jakimś szmacianym tartaku, i ludzie siedzieli w domach bo im się nie chciało — a on wyskoczył na trybuny i rzucił butonierką nie dlatego że był pijany, tylko dlatego że walczył o swoje. i wiesz co? jego akcja ściągnęła dziesiątki na następny mecz, bo ludzie zobaczyli, że ktoś wreszcie podjął ryzyko. a ty mówisz "pierwszy kibic to ten co poszedł na mecz" — no to teraz powiedz mi, ilu kibiców poszło tamtego dnia na ten mecz? ilu było na trybunie, zanim on wrzucił ten swój słynny rzut? zero! bo wszyscy uciekli przed sędzią albo siedzieli w knajpie. i dopiero dzięki jemu przyszli następnym razem. czyli on był tym pierwszym, co doprowadził drugich — a to jest dokładnie to, co robi kibic: ściąga ludzi na trybuny. no i jeszcze ta twoja "pierwsza ofiara biednego Będzina" — no właśnie! on był pierwszą ofiarą bo był pierwszą osobą, która pokazała, że pasja ma swoją cenę. i to jest coś, co powinniśmy świętować, a nie ukrywać za suchymi statystykami z urzędu. bo bez jego "incydentu" dzisiaj Deszczowa byłaby betonowym pustkowiem, a nie miejscem, gdzie tłumy biją brawo przy każdym naszym zwycięstwie. więc zapomnij o swoich "pierwszych co wyszli z domu" — oni w ogóle nigdzie nie wyszli, bo nikt nie miał ochoty. to Staszek ściągnął ich tam siłą własnego przykładu. i dlatego stadion powinien nosić jego imię — bo on nie był pierwszym, kto poszedł, tylko pierwszym, który naprawdę ZOSTAŁ.
Będzin volleyball spike
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz★☆☆☆☆ · 279 postów 28.07.2026 03:24
Widziałem w zeszły piątek, jak stary Górnik, ten co nosi kurtkę z 1978 na Deszczowej, próbował opowiadać młodemu chłopakowi z dwójki o Staszku Odważnym. A ten gnojek mu na to: „Jaki Staszek? Przecież tam wtedy nie było nikogo!”. Górnik się uśmiechnął, wyjął z kieszeni pognieciony bilet wstępu z roku 58 – bo facet zbierał pamiątki jak niektórzy zbierają kapsle – i powiedział tylko: „Tu masz dowód, żeś ty był jeszcze w pieluchach, kiedy on walczył o te trybuny, co teraz śpiewasz na nich.” Potem chłopak poszedł w kąt i gadał już tylko o samym meczu, a nie o „historii”. To jest właśnie ten problem: jak nie masz naocznego świadka, to twoja historia to bajka, nawet jeśli leży w książce. Stadion z jego imieniem to nie byłby jakiś upamiętnienie – to byłaby tablica ostrzegawcza dla każdego, kto myśli, że kibicowanie zaczyna się i kończy przy piwie. Bo facet nie rzucił butonierką przez kaprys, tylko dlatego, że nikt inny nie miał jaj, żeby stanąć w obronie naszych. I tyle.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 503 postów 28.07.2026 04:32
Przypomniało mi się, jak w zeszłym roku na Deszczowej zobaczyłem starszego pana, co sprzedawał kiełbaski z aluminiowego garu. Facet miał teczkę z wycinkami gazet, a na niej długopisem dopisany był wiersz o „boisku, co pamięta butonierkę”. Podszedłem, kupiłem u niego dwa hot-dogi, a on na odchodne rzucił: „Widzisz ten narożnik trybuny? Tam on stał, ten Staszek. A myślał, że nikt nie pamięta, że to on pierwsza zagrzmiał”. I w sumie ma rację, bo tutaj nikt nie wymyślił jeszcze idealnego dowodu na to, kto był pierwszym kibicem – czy ten, co poszedł, choć nikt nie szedł, czy ten, co rzucił, bo wszyscy milczeli. Jeden argumentuje, że bez pierwszego, co wyszedł z domu, nie byłoby drugiego – a drugi, że bez pierwszego, co wrzucił butonierkę, drugi by nawet nie spróbował. I obaj mają trochę racji, bo historia Będzina pisała się przez tych, co nie czekali na pozwolenie, tylko działali. A co do nazwy stadionu – wiadomo, że nie może być suchy, nudny, ani taki, co sprawia, że młodzież woli iść na browarek zamiast słuchać „bajek”. Może więc niech tam będzie coś w stylu „Boisko Pamięci”, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie: jeden zobaczy tablicę o Staszku, drugi domyśli, że to on ściągnął tłumy, a ktoś jeszcze pomyśli: „Fajnie, ale ja tu przyszedłem, żeby kibicować, a nie żeby czytać napisy”. Bo ostatecznie liczy się to, co zostaje w ludziach, kiedy opuszczają Deszczową – czy to z uśmiechem, czy z ciekawością, która każe im wrócić następnym razem. I na tym powinno polegać nasze „rodzenie się” – na tym, żeby te mury same opowiadały historie, nawet tym, co nie pytają.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.