Aspirujemy do prawa, by Jan Zawada wreszcie dał upust temu swoją wściekłemu strzałowi!
A co mi tam, rzućmy na chwilę kubek kawy i pogadamy, jakbyśmy siedzieli w knajpie obok stadionu… Chodzą słuchy, że pewien holender o boiskowych majtkach prawie wylądował u nas na wakacje, ale… no cóż, pogadać to pogadać, realnie to nic nie wiadomo. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Janek wreszcie mógł sobie odstrzelić taki strzał z tej swojej katapulty w róg, bez tłumienia emocji przez oszczędny system. Albo gorzej — żeby ktoś mu jeszcze przypomniał o „strategii”. 😏 Byleby tylko ten róg w końcu nie należał do przeciwnika… 🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A skoro mówicie o tym Holendrze, to co konkretnie słyszeliście? Bo ja ostatnio widziałem tylko Wiślaka latającego w trasie z torbami pod oczami, a nie żadnego „boiskowego majtkarza” z krzyczącym na trybunach tłumem. Jeśli ktoś naprawdę gada, że miałby przyjechać Zawada i posadzić ten róg — to mi pokażcie choćby jeden sygnał, że ktoś to potwierdził, a nie tylko plotkował po szatni. Bo ja tutaj w Białymstoku raczej znam się na strzałach niż na holenderskich wakacjach dla zawodników, których nikt nie widział nawet na rozegraniu. Albo wierzyć w te pogłoski, albo wreszcie dać Jankowi przestrzeń do strzału — a te plotki to chyba sami wiecie, że to bardziej gazeta z kibicowskich legend niż coś realnego. To na co jeszcze czekamy, skoro on już tyle razy udowodnił, że umie trafić tam, gdzie nikt inny?
Najpierw próba, potem wnioski.
A kurczę, ale mi się serce gotuje jak patrzę na ten róg! 🔥 Janek potrzebny? ON JEST NAJWAŻNIEJSZY w ataku, słychać?! Pamiętacie te dwie niedziele temu, jakby ktoś z nas dostał wiadomość z nieba — ten strzał po rzucie rożnym, a sędzia gwiżdże na offside, chociaż oko było dobre?! Serio, do tej pory mi się kolana trzęsą z emocji! Zawada wreszcie mógłby powiedzieć "dość tych oszczędnych zagrywek" i puścić tę swoją katapultę na całego!
Bo ja wam mówię, kiedy on w końcu dostanie zielone światło i poleci w róg — niech ktoś w białym stroju spróbuje go zatrzymać! 💥 Taki strzał to nie tylko gol, to dar dla naszych głów, że wreszcie mamy kogoś, kto strzela, a nie liczy kroki od pola karnego! A ci co gadają o "strategii" niech sobie idą na kanapę z piwem, bo my na trybunach chcemy widowiska, a nie kalkulatora!
I nie no, Julka_zTrybun, nie wierzcie tym plotkom o Holendrze — to tylko wymówka, żeby nic nie zrobić! Zamiast szukać wymówek, dajmy Jankowi zaufanie i parę meczów bez gadania o "ostrożnym modelu". Ja pamiętam, jak trzy lata temu wiosną strzelił z dystansu w meczu przeciwko…, i to był taki strzał, że kibice naokoło oszaleli! Takich momentów brakuje nam teraz — miejsca, gdzie stajemy i głośno śpiewamy, bo NIE WIDAĆ LEPSZEJ OPCJI! 😤
Pozwólcie Jankowi latać swobodnie, a my zobaczymy, jak wróg będzie bronić się przed tym rogiem! Bo kiedy on wreszcie pociągnie za tą swoją katapultę… to nie będzie strzał, to będzie deklaracja: "Tu jestem, a wy gnijcie na ławce!" 🚀
Jeden klub, jedno życie ❤️
No właśnie, a kto tu w ogóle gada o Holendrze zmajstrowanym w jakieś wakacje, jakbyśmy szukali nowego zawodnika na stronie transferowej zamiast walczyć o to, by nasz własny strzelec mógł wreszcie odetchnąć? Że niby Janek ma się ślinić przez pół sezonu, bo komuś się marzy jakiś obcy facet w kijkach na stopie? Przecież to nie żaden tajemniczy Holender ma dzisiaj czołgać się po naszym rogu, tylko Zawada, który od półtora roku biega z tymi swoimi nogami jak ze sprężynami i czeka, aż ktoś mu w końcu powie "walnij, co masz do stracenia".
Ja tu widzę jeden problem, i on jest cholernie prosty: te wasze "oszczędne systemy" to wymówka dla trenerów, którzy wolą liczyć posiadanie piłki niż ryzykować, że ktoś trafi z dystansu i uniesie trybuny. Wystarczy jeden mecz, w którym Janek dostanie polecenie "paść na łopatki, bo mamy prowadzenie i boimy się o nie" — i już słychać w mediach, że "strategia się opłaciła", jakby nie było naszych głosów wrzeszczących z trybun "ale to nie TEN strzał, którego chcieliśmy!". Mówicie, że brakowało sygnałów? No przecież trzy lata temu wiosną, kiedy on wbił ten strzał z 25 metrów i stadion zamarł — co wtedy? Znów okazało się, że to był "wyjątek potwierdzający regułę", że "graczom nie wolno ryzykować", że "trzeba oszczędzać energię". I co nam z tego zostało? Sezon, w którym obiecujemy kibicom widowisko, a dostajemy knajpę z kalkulatorem.
A ten cały "Holender w majtkach" — serio, Wiśla1913, tobie nie wstyd? Że niby mamy czekać, aż jakiś facet, którego nikt nie widział nawet na rozgrzewce, przyjedzie i zrobi za Zawadę robotę, którą on już od dawna wykonuje lepiej od połowy ligowych napastników? Janek nie potrzebuje obcego faceta, on potrzebuje kogoś na ławce trenerskiej, kto w końcu odpuści i da mu szansę. Bo kiedy on wreszcie dostanie zielone światło — niech ktoś spróbuje go zatrzymać. Bo to nie będzie strzał, to będzie sygnał dla całej ligi: "W Zawierciu wreszcie coś się dzieje, a nie tylko kombinujemy z kartką i długopisem". A my na trybunach nie chcemy pamiętników trenerskich — chcemy radości, która trzęsie stadionem. I znamy jednego zawodnika, który potrafi to zrobić. Wystarczy tylko… puścić go.
xG > emocje.
a no to teraz to już naprawdę przesada, kolego — bo kto to widział, żeby tu podawać w wątpliwość samego Zawadę? Ja go znam z takimi meczami, że włos się jeży, no chociażby ten pamiętny mecz z piątką przeciwko…, jak rzucił się na piłkę z półmetra i sędzia gwiżdże faul z tyłu, a myśmy się trzęśli przez tydzień! Janek nie czeka na żadne "zielone światło", on po prostu wie, kiedy ma strzelić — i to od razu w róg, bo tam jest jego dom.
I co to za gadanie o tych oszczędnych systemach? Przecież to nie trenerowi zależy na tym, żeby Zawada strzelał, tylko przeciwnikowi, który boi się własnego cienia, jak tylko zobaczy, że nasz chłopiec się rozbiegnie. Pamiętacie ten mecz w derbach, jak Janek dostał piłkę na prawym skrzydle, zrobił dwa kroki i puścił takiego belanta, że bramkarz nawet nie drgnął? A trenera na ławce widziałem wtedy, jak uśmiechnął się szeroko i pokiwał głową — bo to była klasa, a nie żadne "ostrożne modelowanie".
A te plotki o Holendrze? Chłopie, jakbyśmy mieli czekać na obcych, tobyśmy siedzieli na trybunach jeszcze z pięćdziesiątego roku! Zawada to nasz człowiek, nie żaden transferowy sen. Trzeba mu dać przestrzeń, a nie liczyć kroki i dyktować, kiedy ma kopnąć. Bo kiedy on wreszcie puści tę swoją katapultę na całego, to nie będzie strzał — to będzie manifestacja: "tutaj rządzimy my, a wy możecie sobie kombinować z taktyką". I tyle.
no ale zobaczymy
właziłem kiedyś na trybuny z nadzieją, że wreszcie stary Zawada dostanie wreszcie ten swój dobry but do głów — a tu przychodzi sezonu wiosną plotka, że niby ma przyjechać jakiś Brazylijczyk, co to strzela w locie i nosi koszulę w paski jak sokolniczy pióropusz, i że on niby za pół roku wyląduje u nas na darmo bo się rodzina nie dogadała z kontraktem.
no a potem ten Brazylijczyk grał akurat w Turcji, wegetując między rezerwami jak kiełbasa w śmietanie, a Janek dalej latał po boisku z tą swoją nogą, co to wygląda jakby ktoś przykręcił mu nóż do obcasa, i czekał, aż ktoś wreszcie mu powie "walnij, bo my chcemy się bawić".
pamiętacie ten tydzień w maju, jak mieliśmy mecz z tymi od dołu tabeli, co to mieli tylu napastników co trzonkowych w piernikarni? trener gadał o "ograniczaniu ryzyka", Janek dostał piłkę, zrobił trzy kroki i puścił takiego wiatru, że bramkarz jeszcze przez tydzień kaszlał po tym uderzeniu — a później w prasie pisali o "szczęściu" i "szczególnym trafieniu".
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.