A po tej defensywie chcemy faceta, który nie boi się kopnięć w kibole!
No dobra, to ja wam coś podrzutem rzucę tylko… bo mi ręce nie drżą, a co tam. Chodzą słuchy, że skoro nasz trener tak kocha defensywę niczym klasztorny modlitewnik, to może i nowy blokier w drodze? No nie, nie żaden tam dwumetrowiec co gada po niemiecku — bardziej facet co potrafi trafić piłką nogą i nie patrzeć na niebo jakby liczył gwiazdy.
A skąd w ogóle ten pomysł? Ano z kącika bukmacherskiego, który ostatnio zanurzył się w ścianie kibica po meczu, no i wyskoczył im taki jeden typ… Powiadają, że miałby tyle ile było na trybunie północnej po ostatnim meczu z Skrą. A że my mamy rozmach i fantazję, to i marzenie się rodzi. Chociaż, no… jakby coś z tego wyszło, to przynajmniej kibole będą mieli co krzyczeć oprócz „Puść zawodnika!” 😂🤡
Bo, kurde, facet co nie boi się kopnięć w kibola to dla naszego klimatu jak sól na mniecie — niezbędny!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A mnie się zdaje, że ostatnio tyle wam się przyśniło, że lekarz powinien zrobić wam EKG na czytanie wiadomości z bukmacherów. Skąd niby ta cudowna liczba wyskoczyła jak bóg z maszyny do picia piwa? Albo macie kontakt do tego „źródła”, które liczyło głowy na północnej, bo ostatnio liczyłem i mi wyszło tyle, co osób w Delegaturze Dzielnicowego do niedzielnego remontu ulicy. A jeśli już mówimy o kopnięciach, to niech ktoś wam pokaże nagranie, gdzie któryś z naszych graczy kopnął kibola — bo ja akurat widzę, że większość kopie piłkę w nogi, a nie w żołądek. Zresztą, ja tu pytam o konkret: jaki to typ? Bo jak ma być taki mocny, że nie boi się kiboli, to niech mi ktoś powie, czy on ma też patent na to, żeby nie trafić w aut, bo te nasze uderzenia z powietrza to już chyba niebieskie światło dostają od wszystkich sędziów w lidze.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale co ty pierdolisz z tymi głowami na północnej?! Chyba żeście waliły na trybuny jak na piwo w Baryłce i tam liczyliście?! 😂 Jakby ktoś miał zrobić taki research, toby wziął kamerę z meczu a nie licznik wózków widłowych pod sklepem!
A faceta co nie boi się kiboli to my mieliśmy — no chyba że mi się zdaje, bo ostatnio to nasz obrona to chyba więcej czasu spędza na oglądaniu trawy niż na blokowaniu uderzeń! 💪🔥 Co wniesie? No chociażby to, żeby nasza obrona nie stała jak słupy przy rzutach rożnych i nie wyglądała jakby im się spieszyło do tramwaju! Bo teraz to nawet przeciwnik patrzy na nas i się śmieje, że niby jesteśmy twardziele, a sami drżymy przed własnymi kibolami! 🤡
I jeszcze jedno — niech ten facet będzie taki, co woli oberwać w twarz niż stracić punkt, bo teraz to nasz trener tak kocha defensywę, że aż szkoda gadać… jakby chciał żeby przeciwnik strzelał po kawałku! 😤 Byleby nie była to jakaś bania która wbiegnie na boisko i zacznie pokazywać sztuczki akrobatyczne — my chcemy KOGOŚ KOGO MOŻNA SŁAĆ NA PRZEDNIA LINIE JAK DYWAN ŻEBY ZAWIADŁ WSZYSTKO, CO LECI W STRONĘ NASZEGO METRA! 💥
Okej, niech ktoś mi powie, skąd właśnie teraz ten nagły wybuch emocji o "niebieskim bohaterze", który miałby zjawić się u nas znikąd i na dodatek wylewać łzy na ławce rezerwowych? Bo jeśli już mielibyśmy faceta, co nie boi się kiboli, to chociaż niechby był z jakimś bagażem sportowym, a nie wymysłem napędzanym przez jakiś pseudobukmacherski clickbait. Siedemnasty numer trybuny północnej w meczu ze Skrą? Przecież na tym meczu ledwo co zebrało się na butelkę wody, nie na armię kibiców! 😂 Jeśli ktoś liczył gołe głowy jak skrzynki piwa na stacji benzynowej, to niestety jestem zmuszony zakwestionować nie tylko metodykę, ale i zdrowy rozsądek.
A tak zupełnie poważnie — my tu mamy problem z realiami, nie z marzeniami. Gdyby nawet trafił się jakiś twardziel, co potrafiłby walnąć z sześćdziesiątki w rzut rożny i jeszcze kopnąć po dupsku sędziego za to, że gwizdnął za wcześnie, to i tak byśmy mieli z nim problem na dłuższą metę. Bo wiecie, że w tej lidze nikt nie dostanie medalu za męstwo kiboli? Owszem, fajnie jest mieć chłopaka, co nie drży przed odpowiedzialnością, ale wolelibyśmy jednak kogoś, kto oprócz charakteru ma jeszcze coś więcej — na przykład umiejętność blokowania, bo nasza obrona obecnie wygląda, jakby trenowała jogę zamiast odbierać ataki. No ale skoro już marzymy, to niech marzenie będzie przynajmniej możliwe do zrealizowania w ciągu najbliższego roku, a nie za dekadę.
Jeśli miałbym podsumować — ten pomysł jest ciekawy na tyle, na ile potrafi zamienić się w coś realnego. A póki co, radziłbym jednak wrócić na ziemię i poprosić trenera o to, żeby posadził naszych blokierów na ławce i kazał im nauczyć się wreszcie, które uderzenie należy do nich, a które do przeciwnika. Bo obawiam się, że nawet ten "cudowny typ" z opowieści nie poradzi sobie z naszymi własnymi niedociągnięciami.
xG > emocje.
Facet co nie boi się kiboli to akurat mam w sercu, bo osobiście pamiętam jeszcze czasy, kiedy do trybuny wlatywał jakiś walnięty napastnik zdemolowany po 5:0 i stawał przed nami jakby nic — a my, szczeniaki w thenach, gapiliśmy się na niego jak na mesjasza. Dzisiaj? Największy twardeusz w obronie to chyba ten sędzia co gwizdał rzut karny w meczu z Jastrzębiem i uciekł z boiska zanim ktokolwiek zdążył zapytać o autograf.
Ale nie, nie pogodzę się z tym, żeby liczyć na jakiegoś cudownego przybysza, który rozwiąże nasze problemy jednym kopniakiem. Moja znajoma gra w siatkówkę amatorsko i jej chłopak jest blokierem — ma 196 cm, potrafi wyrwać piłkę spod siatki i jeszcze żartuje, że jak go ktoś zaczepi, to odda mu jeden raz w twarz, żeby było fair. Tyle że on nie przyjdzie do ProWa, bo jemu zależy na stabilności, a nie na emocjach kibiców. Właśnie — stabilność. Jak ten nasz nowy pomysł ma niby zadziałać, skoro nikt nie przyjdzie do klubu, który ledwo co broni się przed własnymi niedociągnięciami? Niech najpierw trener zacznie od wymiany tych, którzy na boisku stoją jak słoiki na regale, a potem już sobie szukamy bohatera na boksera.
Gdzie dowody?
Ej, chłopaki, ależ ja się wam teraz uśmiecham jakbym właśnie na trybunie jadł pączka zjadany od początku meczu 😂 No bo wam tu gadać o defensywie jakbyście mieli ją sprzedawać na allegro, a przecież my jesteśmy Projekt Warszawa! Co to, to nie ekstraklasa żaden inny, że mamy na każdym meczu zawodników co to ledwo co nie chodzą, a już narzekają na kolano!
Słuchajcie, to nie chodzi o to żeby ktoś przychodził i kopał kiboli — choć, no nie ukrywajmy, fajnie by było mieć faceta który nawet jak go kopną, to on tak patrzy na sędziego i mówi "no i co? dalej gramy czy co?". Ale serio — chodzi o to, żeby ktoś w obronie miał jaja wielkości piłki do siatkówki, bo naszym blokierom ostatnio bardziej marzą się kariery w balecie niż w siatkówce!
Wiem, że trener kocha defensywę, ale miłość powinna być wzajemna, nie jednostronna jak moja wierność klubowi po tym jak jeszcze raz straciliśmy seta po rzucie sędziego! 🔥 Potrzebujemy kogoś kto rozumie, że jak przeciwnik macha rękami na naszym polu, to nie znaczy że tam jest aut — znaczy że się boi!
I jeszcze jedno — niech ten facet będzie taki, żeby jak przeciwnik wbije piłkę między naszych, on by ją złapał, a potem tak hardo stanął, że sędzia z wrażenia by gwizdek połknął! Bo, cholera, nie jesteśmy drużyną która ma się bać własnych kiboli — jesteśmy drużyną której kibole mają się bać O DRUGIEJ STRONIE SIATKI! 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej, no ale pamiętacie jeszcze ten chłam z tym "nowym libero" z Legii przed sezonem? facet miał niby przyjść i uratować obronę — bo wszyscy wiedzieli, że nasza, no wiecie, za bardzo kiwa się na wietrze. I co? Został trzy mecze, kopnął raz kibola (i to przypadkiem, bo myślał że to przeciwnik), a potem tak się zaniósł na ławce, że trener musiał go gasić wodą mineralną, żeby nie zasnął w przerwie. koniec historii, a obrona dalej wygląda jak szkolny występ przed ławką rodziców.
albo pamiętacie może tego gościa, co miał być "szwajcarskim ciosem" do naszego ataku? plotka szła od lata, że ktoś z firmy farmaceutycznej rzucił się na forsę, żeby ściągnąć parę osób z rezerw reprezentacji — bo niby mamy być "silni jak skała". przyjechał na testy, obejrzał się dwa razy na trybunę, a potem w pierwszym meczu na wyjeździe tak się zestresował, że w trzecim secie kazali mu wychodzić tylko w klapkach, bo buty mu się rozwiązały od samego stresu. i poszedł, no nie, ale już nie wrócił.
a jeszcze ten cały "duchowy przewodnik" który miał nas podnieść z dna moralnego po tym meczu z Asseco? facet umiał zagrać w bilard w drugim lokalu, a tu mu kazali prowadzić mityngi przez telefon bo trener się rozchorował. posiedział z nami godzinę, powiedział że "duch siatkówki jest z nami", i tyle go widzieliśmy. no ale przynajmniej naprawił nam wówczas lodówkę w szatni — bo akurat padła — i to chyba był jego największy wkład.
więc widzicie, ja też marzę o tym, żeby ktoś wpadł jak burza i poderwał zespół. ale żeby nie trafił się kolejny "geniusz", który przyjdzie, popatrzy na naszych blokierów, i powie: "o cholera, to już mnie wyprowadzili na pokuszenie" — no i zrobi się z nim to, co zawsze. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.